Tusk wygrał – kto przegrał?

Tusk wygrał – kto przegrał?

Przede wszystkim serdeczne gratulacje dla pana Donalda i dla nas wszystkich, że mamy tak cenionego w Europie rodaka!!!
Dygresja na temat chamstwa. Długo sądziłem, że szerokie rozlanie się chamstwa w życiu społecznym i publicznym jest wynikiem komunizacji Polski i wraz z komuną się zakończy. Tak się nie stało.
Zagłada polskich elit kulturalnych w czasie wojny i po wojnie spowodowała, że pokolenia, które drogą awansu społecznego wypłynęły na szczyty polityki, administracji rządowej, nauki, biznesu itd nie miały i nie mają wzorów godnego zachowania się w przestrzeni społecznej. Na linii obywatel-państwo (większość kantuje na podatkach) i państwo-obywatele (alienacja kast urzędniczych i zawodowych, a zwłaszcza środowiska sędziowskiego, które dla własnego spokoju troszczy się o odpowiedni paragraf-dupokrytkę, a nie o sprawiedlkiwość). Chamstwo w stosunkach pracodawca-pracobiorca (są jednak liczne wyjątki wśród firm rodzinnych) , powszechne jest chamstwo w mediach a właściwie na każdym kroku. Inteligenci w drugim czy trzecim pokoleniu nie nauczyli się, bo nie mieli od kogo, zachowywać się tak, jak na elitę przystało. Ci ludzie nie rozumieją, że jest coś takiego jak TO NIE WYPADA. Nasze elity, którym niby już słoma nie wychodzi z butów, ale nadal zachowują mentalność wykształconego pastucha bo nie mają kindersztuby i nic tego braku nie nadrobi. Można się nauczyć jeść bezy widelczykiem i zachowywać przy stole, ale kindersztuba to jest coś więcej. To szeroki wzorzec zachowań zgodnych z tradycją wyższych sfer społecznych.
Zachowanie obozu władzy wobec wyboru Tuska można analizować w różnych płaszczyznach (ale oceniać – zawsze negatywnie). Dla mnie na pierwszy plan wysuwa się to, że był to po prostu przejaw chamstwa. Cham nie rozumie pojęcia że coś NIE WYPADA robić. Jeśli większość – jak się okazało wszyscy – członkowie gremium jednej z najważniejszych instancji w UE życzą sobie Tuska to po prostu NIE WYPADAŁO wprowadzać zamieszania. Elity europejskie zderzyły się z polskim warcholstwem, polską specjalnością czyli liberum veto, ale przede wszystkim zdemaskowane zostało bezbrzeżne chamstwo naszych polityków-parweniuszy, którzy nie rozumieją, że nie paragrafy (i nie TK czy SN) określają granice dopuszczalnych działań i zachowań lecz dobre wychowanie, świadomość że czegoś się nie robi, że coś nie wypada. Żałosne biadolenie premier Szydło (na konferencji prasowej), która rozglądała się za jakimś paragrafem pozwalającym zignorować decyzję wszystkich rządów europejskich z wyjątkiem polskiego, dowodzi, że ona nie rozumie co i dlaczego się stało.

Brak komentarzy

Skomentuj