Tagi Posts tagged with "uciekinierzy"

uciekinierzy

http://ukvisasuccess.com/love/smotret-besplatno-seks-s-molodoy-machehoy.html смотреть бесплатно секс с молодой мачехой Można się bawić w zbawianie świata, kiedy się ma do dyspozycji tak skuteczna policję jak mają ją Niemcy. Po siedmiu tygodniach śledztwa policja ujęła sprawcę mordu 19-letniej Niemki. Studentka wracająca z party na uniwersytecie została w drodze do domu zgwałcona i zamordowana. Mimo licznych śladów DNA znalezionych na miejscu przestepstwa, policji nie udawało się trafić na ślad sprawcy. Pomógł jeden, jedyny włos kilku centymetrowej długości. Był ciemny, ale na końcu sztucznie rozjaśniony. Śledczy przejrzeli nagrania z kamer i wśród gości party zobaczyli  farbowanego blondyna. Kryminalni nie mogli uwierzyć w to co zobaczyli. Podejrzana fryzura należała do 17 – letniego uciekiniera z Afganistanu, który przybył do Niemiec w ostatnim roku i mieszkał u przybranych rodziców. Był wzorem udanej integracji. Prawdopodobnie znał swoją ofiarę ponieważ mieszkali w sąsiedztwie, a studentka była aktywistką społecznych organizacji pomagających uciekinierom. Już po jej śmierci, rodzina opublikowała apel tej młodej, wrażliwej na cudze nieszczęścia kobiety o zbieranie funduszy dla uciekinierów. Badanie DNA z próbek zebranych z miejsca przestępstwa nie pozostawiło najmniejszych wątpliwości kto był oprawcą tej szlachetnej dziewczyny. Przez Niemcy przewala się fala oburzenia na politykę Merkel, która jest co najmniej współwinna tej śmierci

http://lesmandarines.fr/dat/porno-rossiya-mama-sin.html порно россия мама сын Szefostwo UE czyli Angela Merkel jest mistrzynią w rozwiązywaniu problemów, które sama stworzyła. Odkąd pół Afryki i cały Bliski Wschód postanowił skorzystać z zaproszenia „Mutti Merkel”, Europę zalała taka fala muzułmanów, że nawet gospodarka niemiecka tej gościnności nie wytrzymuje. Więc sentymentalna pani kanclerz wpadła na pomysł zakwaterowania swoich gości u sąsiadów. Przymusowo! Nazywa się to solidarnością unijną. Na otarcie łez Unia chce krajom gospodarzom płacić po 6 tys. euro od łebka, ale nie skruszyło to oporu krajów, które nie chcą muzułmanizacji swoich społeczeństw. Więc postanowiono je karać. Ostatnie informacje z Brukseli mówią o 250 000 euro kary za każdego nie przyjętego tzw. uchodźcę. Czyli 250 milionów za każdy tysiąc  nie wpuszczonych na stałe Arabów. W zeszłym roku chciano nam podesłać 10 000 uciekinierów. Jeśli ich nie przyjmiemy, musielibyśmy zapłacić 2,5 mld euro! Szaleństwo…

воздушные фильтры hepa  

Bundeskanzlerin Angela Merkel (CDU) gibt am Montag (21.02.2011) im Konrad-Adenauer-Haus in Berlin eine Pressekonferenz zur Hamburg-Wahl. Die CDU kam in Hamburg mit 21,9 Prozent auf das schwächste Wahlergebnis seit Kriegsende. Foto: Rainer Jensen dpa

http://eymirmahallesi.org/leon/znachenie-pole-nomerne-unikalno-1s-82.html значение поле номерне уникально 1с 8.2 Red. Rybińska obroniła Polskę w telewizji niemieckiej

inurl f1 forum голые певицы W nocy z czwartku na piątek (17 bm godzinę przed północą i 18 bm zaraz po północy) publiczna telewizja niemiecka dwukrotnie wyemitowała program „phoenix Runde”, którego jedynym powodem było napiętnowanie sceptycznego stanowiska Polski wobec pomysłów Angeli Merkel rozwiązania tzw. kryzysu uciekinierów. Jak wiadomo Merkel proponuje przekazanie Turcji , w sumie, 6 mld euro na pokrycie kosztów pomocy dla uciekinierów przebywających w tym kraju (aktualnie 2,7 mln), a dodatkowo zniesienie wiz turystycznych dla Turków i przyśpieszenie procesu uzyskania członkostwa Turcji w Unii. W zamian Turcja przyjęłaby z powrotem wszystkich migrantów nielegalnych (nazywanych od kilku dni w Niemczech „nieregularnymi”), którzy przedostali się do Grecji i przebywają tam obecnie, z tym jednak, że za każdego uchodźcę z Syrii przesiedlonego do Turcji, Unia Europejska miałaby przyjąć innego (!) uciekiniera syryjskiego i udzielić mu azylu w którymś z krajów członkowskich.

красивые женские киски Jest to program absolutnie nierealny. W Turcji nasila się wojna domowa z obywatelami narodowości kurdyjskiej, którzy – zwrócił na to uwagę kanclerz Austrii – mogą masowo jako turyści wjeżdżać na teren Unii i starać się następnie o uzyskanie azylu. Grecja nie byłaby w stanie zorganizować masowej deportacji „swoich” migrantów do Turcji, zwłaszcza, że nie byłyby to wyjazdy dobrowolne… Uciekinierzy tkwiący w błocie na granicy z Macedonią, którzy nie chcą się nawet przenieść do innych lepiej zorganizowanych obozów w Grecji, wciąż liczą na to, że „Mutti Merkel” doprowadzi do otwarcia granicy i umożliwi im wjazd do Niemiec, gdzie – wierzą w to powszechnie – czeka ich dobrobyt, własne mieszkania, wysokie zasiłki i – mimo że tylko niektórzy mają jakiekolwiek kwalifikacje zawodowe – dobrze płatne posady. A fundament programu Merkel, czyli rozdysponowanie przybywających do Europy azylantów między kraje członkowskie, jest więcej niż wątpliwy. I tak wszyscy trafią do Niemiec, ale sprzeciw wobec narzucania określonej kwoty uciekinierów– jak to określił przewodniczący parlamentu europejskiego Martin Schulz – „niektórych państw” może być wygodnym usprawiedliwieniem dla porażki, całkowicie nierealistycznych, pomysłów kanclerz Niemiec. Dostała ona czerwoną kartkę od wyborców w trzech krajach związkowych, gdzie CDU zanotowała dwucyfrowe straty w wyborach do lokalnych Landtagów, szef siostrzanej CSU, Horst Seehofer grozi jej wnioskiem do Trybunału Konstytucyjnego, a cała klasa polityczna martwi się spadkiem prestiżu najważniejszych partii i drży o wynik wyborów krajowych w przyszłym roku bo nie daje się już zdeprecjonować tysięcy demonstrantów protestujących przeciwko napływowi muzułmanów, tego masowego sprzeciwu obywatelskiego, przypinaniem etykietki, że są to „prawicowi ekstremiści”.

где отметить детский день рождения в донецке Ale choć w Niemczech żaden „kaczyzm” nie zdusił demokracji mediów, dziwnym trafem państwowej telewizji Phoenix udało się zorganizować audycję, która miała bronić politykę pani kanclerz. Program „phoenix Runde” nosił tytuł „Wojna nerwów w Brukseli. Co będzie z UE?”. Udział wzięli poza prowadzącym, Aleksandrą Rybińską, dziennikarką z Polski (z redakcji „wSieci”) i młodym, złotoustym Turkiem, który sypał banalnymi uwagami, Josef Janning z European Council of Foreign Relation i Bascha (Basia?) Mika, redaktor naczelna Frankfurter Rundschau. Starsza pani, przypominająca pod względem generacyjnym i zaciekłością w atakowaniu Polski niektórych naszych emigrantów z 68 roku, którzy zostali na Zachodzie i szkalują nasz kraj. Ona była główną atakującą i robiła to w sposób tak irytujący, że podziwiałem polską dziennikarkę, że nie puściły jej nerwy i z lekko kpiącym uśmieszkiem klarownie i świetną niemczyzną przedstawiała argumenty polskiej strony. Kiedy dziennikarka „wSieci” powiedziała, że rząd polski poczuwa się do odpowiedzialności przede wszystkim wobec własnych obywateli i że jest z tego rozliczany przez swoich wyborców, którzy nie życzą sobie masowego napływu muzułmanów, Niemka zarzuciła jej cyniczną postawę. I to mówiła przedstawicielka kraju, w którym wszyscy najważniejsi politycy gorączkowo zastanawiają się teraz jak zahamować sukcesy wyborcze Alternatywy dla Niemiec, nowej partii która płynie na fali nastrojów antyimigranckich. Basia Mika zaprzeczyła nawet, że uchodźcy chcą dotrzeć do Niemiec, nie, oni uciekają przed bombami. Osoba z kraju gdzie codziennie zdarzają się jakieś akty wrogie wobec azylantów, podpalenia schronisk, podtapianie mieszkań, wrzucanie koktajli Mołotowa, pobicia, blokowania autobusów z uchodźcami itd. stwierdziła, że polskie władze niechętne masowej imigracji – informacje o tym nastawieniu mają się roznosić pocztą pantoflową wśród imigrantów – są winne temu, że Polska nie jest wymarzonym celem nielegalnych przybyszy. Oczywiście w ruch poszedł też główny zarzut pod naszym adresem, że nie wykazujemy solidarności z innymi krajami UE, choć tak bardzo skorzystaliśmy na członkostwu w Unii, która jest gwarantem naszego bezpieczeństwa. Red. Rybińska przytomnie odpowiedziała, że chroni nas NATO, a nie Europa, że Niemcy ze swoją polityką imigracyjną są izolowani w Europie. Josef Janning, starszy, rozsądny pan, będący przedstawicielem nauki zauważył, że skoro Polacy nie życzą sobie muzułmanów i skoro polski rząd musi się z tym liczyć to mógłby wykazać się solidarnością z UE zwiększając udział w finansowaniu pomocy dla uchodźców przebywających w obozach na Bliskim Wschodzie. Też tak uważam.

подсмотрел пляж рассказы Dziś w Brukseli zostanie zapewne podpisane porozumienie z Turcją, ale jego jedyną konsekwencją będzie przedłużenie politycznego bytu kanclerz Merkel. O kilka miesięcy?

pawelkapuscinski.pl

German Chancellor Angela Merkel attends her first cabinet meeting after her summer vacation at the chancellery in Berlin, Germany, Wednesday, Aug. 14, 2013. Chancellor Merkel and her ruling coalition of the Christian parties and the Free democrats faces national elections on Sept. 22, 2013. (AP Photo/Markus Schreiber)

Nie weźmiecie uciekinierów, nie damy pieniędzy

W miarę jak narasta kryzys imigracyjny w Niemczech i iluzją okazują się kolejne pomysły jego rozwiązania, coraz bardziej zdecydowanie mówi się w Berlinie i Brukseli o rozwiązaniu „w ramach europejskich” czyli zmuszeniu krajów członkowskich do przyjęcia narzucanych im kwot uciekinierów.

Początkowa „Willkomenskultur”, czyli festiwal humanitaryzmu i kolektywnej histerii Niemców na punkcie serdecznego przyjęcia imigrantów, wraz z maskującym przyszłe problemy zawołaniem Angeli Merkel „Damy radę”ustąpił najpierw hasłom o konieczności przyspieszenia integracji przybyszy i przyhamowania imigracyjnej rzeki przy pomocy Turcji. Skala imigracji jest – i pozostanie – jednak tak olbrzymia, że organizacyjnie i finansowo nawet tak dobrze zorganizowane państwo jak Niemcy nie są w stanie poradzić sobie z problemem „zagospodarowania” mas uciekinierów. Turcy się za bardzo nie kwapią do pomocy Europie, zwłaszcza, że ta z jednej strony chce dać im 3 mld euro (Erdogan chce 5 mld) za zatrzymanie transferu uchodźców, z drugiej strony – co za hipokryzja! – wyrzuca krajowi, który ma już u siebie 2,5 mln uchodźców z Syrii, że zamknął granicę przed kolejnymi dziesiątkami uciekinierów z Alepo, miasta „wyczyszczonego” z rebeliantów i niestety mieszkańców przez rosyjskie bombowce i rządowe czołgi.

Nie rozwiązane problemy ze znalezieniem lokum dla rzeszy imigrantów, zapewnienia szkół dla ich dzieci, opieki zdrowotnej, źródeł finansowania, a wreszcie opór ze strony miejscowej ludności przed obcymi – nie ma dnia, żeby nie podpalono jakiegoś schroniska, czy nie zatrzymano autobusu wiozącego Arabów – oraz spadające poparcie dla CDU i osobiście dla pani kanclerz w obliczu wyznaczonych na 13 marca wyborów w trzech krajach związkowych powoduje nerwowe i dramatyczne miotanie się kierownictwa politycznego Niemiec. Od nowego roku uchwalono już dwie zmiany przepisów regulujących zasady przyznawania azylu, każda kolejna je zaostrza, a teraz mówi się o trzeciej ustawie, która ma m.in. ograniczyć prawo do sprowadzania rodzin przez osoby, które legalnie pozostały w Niemczech. Wydłuża się listę krajów tzw. bezpiecznych – ostatnio zaliczono do nich np. Afganistan – żeby przybyszom z tych krajów odmawiać azylu i odsyłać ich z powrotem do siebie. Wprowadza się przyśpieszone procedury załatwiania wniosków i deportacji. Austria, do nie dawna wzorowy uczeń Niemiec, ogłosiła maksymalną kwotę azylantów w tym  roku i ograniczyła przyjmowanie uchodżców do 80 osób dziennie (i przepuszcza przez swoje terytorium do Niemiec maksymalnie 3 200 osób dziennie).

Ale tak naprawdę to jedyną nadzieją pani Merkel na pozbycie się nadmiaru uciekinierów jest obdarowanie nimi innych krajów unijnych. Co gorsza nadal, mimo zimy, fala imigracyjne nie słabnie, więc tu nie chodzi tylko o tych, którzy w Europie już są, ale również o tych, którzy przybędą w przyszłości. W Grecji urządzono pięć Hotspotów, czyli obozów przejściowych gdzie imigranci będą rejestrowani, ich wnioski tu rozpatrywane – zgodnie z zasadą, że o azyl można się starać w pierwszym kraju Unii do którego się przybyło – a te osoby, którym azyl przyznano będą kierowane do różnych krajów – nawet wbrew swojej woli, bo przecież wszyscy chcieliby do Niemiec lub Skandynawii, gdzie opieka społeczna i zasiłki są najwyższe… Pani Merkel, która mocno się przyłożyła się do wzmożenia wędrówki ludów swoją własną, nie konsultowaną z innymi krajami członkowskimi i łamiącą prawo unijne decyzją z 4 września o wpuszczeniu nieograniczonej liczby uchodźców zatrzymanych na Węgrzech, nie wypada ustalić górnego limitu uchodźców wpuszczanych w danym roku. Bo to by przekreśliło całą filozofię jej działania w tej sprawie. Więc tak jak przy powodzi ratuje się miasta wysadzając wały, żeby obniżyć poziom wody, aby fala powodziowa wylała na tereny mniej wartościowe tak teraz fala imigracji uderzająca w Niemcy ma być osłabiona skierowaniem jej także do innych krajów. Grupa Wyszegradzka, czyli Polska, Węgry, Słowacja i Czechy sprzeciwiająca się narzucaniu liczby przyjmowanych azylantów stała się obiektem wściekłych ataków i wręcz nienawiści ze strony unijnych i niemieckich elit politycznych. Zwłaszcza politycy niemieccy prześcigają się w zaostrzaniu tonu. Nawiasem mówiąc nie dawno pierwszą stronę popularnego i umiarkowanego austriackiego tabloidu „Kronnen Zeitung” zdobił tytuł: „Bruksela karci Austrię, Austriacy odpowiadają zwarciem narodowych szeregów”. Groźby pod adresem krajów Europy Środkowej są coraz bardziej konkretne. Jeśli nie zgodzicie się osiedlać imigrantów skończą się unijne dotacje. Możemy się obrażać, możemy wskazywać na niewłaściwość polityki zapraszania gości nie do swojego domu, ale z tym tematem Polska będzie musiała się zmierzyć (co prawda jeszcze nie w tym roku, bo trwa już realizacja zatwierdzonego budżetu UE). Wydaje mi się, że powinny trwać prace studyjne na temat jak jednak zwiększyć liczbę przyjmowanych imigrantów i jak przekonać Unię, żeby nie zmniejszała nam dotacji. W pierwszej kwestii możemy brać – i tak po części robimy – przykład z Niemiec, które w obawie przed tworzeniem się kryminogennych gett w dużych miastach lokalizują ośrodki dla uchodźców w gminach. I gdyby zrobić taki ogólnokrajowy przegląd potencjalnych możliwości – czasowego lub stałego – zagospodarowania imigrantów na tzw. głębokiej prowincji to pewnie ujawniłyby się jeszcze jakieś rezerwy. Wydaje mi się też, że na przykładach konkretnych projektów wspieranych dotacjami np. wszystkie programy infrastrukturalne w dziedzinie transportu, można skutecznie przekonywać Unię, że zmniejszenie dotacji uderzy także w jej interesy (jak te nieszczęsne sankcje). Ale na pewno staniemy wobec dylematu co nam się nam bardziej opłaci, stracić częściowo dotacje czy jednak przyjąć więcej obcych.

W żadnym razie nie można chować głowy w piasek w nadziei, że „jakoś to będzie”, że „nasza chata z kraja”. W lutym przedostało się do Grecji 35 800 uchodźców i było to więcej niż w czerwcu 2015 kiedy rozpoczęła się masowa wędrówka ludów…

pawelkapuscinski.pl

Facebook

Get the Facebook Likebox Slider Pro for WordPress