Tagi Posts tagged with "syria"

syria

Kiedy Rosja rozpoczęła bombardowania pozycji Państwa Islamskiego w Syrii, Zachód głośno zaprotestował, że pod pretekstem walki z dżihadystami Putin bombarduje również tzw. umiarkowaną opozycję, która jest szkolona przez CIA. (Co jest bardzo możliwe, podobnie  Turcy wykorzystują akceptację dla bombardowań Islamistów do walki z PKK, separatystycznie nastawioną opozycją kurdyjską.). Oficjalnie podnoszony fakt szkolenia przez CIA pewnych ugrupowań rebeliantów rzuca nowe światło na to co się dzieje w tym nieszczęsnym kraju. Wyjaśnia skąd bierze się paliwo do tak długotrwałej i tak krawej wojny bratobójczej…

Czyżby chodziło o rywalizację supermocarstwa z mocarstwem zaprzyjaźnionym z prezydentem  Asadem, który nawet pozwala mu na posiadanie bazy marynarki wojennej. Czyżby ta rywalizacja miała być podłożem tzw. arabskiej wiosny, która pod sztandarami demokracji zmiotła dyktatorskie reżymy. W Libii się to całkowicie powiodło, Kadafiego zabiła natowska bomba i społeczeństwo libijskie może się już cieszyć  owocami demokracji. W Egipcie potrzebna była poprawka bo po obaleniu Mubaraka Egipcjanie źle wykorzystali prawa demokratyczne i niesłusznie wybrali na nowego prezydenta Mursiego z Bractwa Muzułmańskiego. Na szczęście pucz wojskowy przywrócił w Egipcie demokrację zamykając tysiące Braci do  więzień i skazując setki na śmierć. Tylko Asad nie daje się jeszcze wysadzić z siodła…

Tymczasem w Niemczech postępuje proces integracji przybyszy z miejscowym społeczeństwem. We wczorajszej masowej bójce w jednym z obozów dla uciekinierów brało już  udział tylko 200 młodych mężczyzn (Afgańczycy kontra Pakistańczycy) podczas gdy parę dni wcześniej w innym obozie naparzało się 370 uciekinierów (Afgańczycy vs. Syryjczycy). Trudno się dziwić czy też  mieć pretensję,  o to że dla ludzi pochodzących z regionów, gdzie każdy trzyma kałacha pod łóżkiem i od lat toczy się brutalna wojna siła jest naturalnym środkiem rozwiązywania konfliktów. Niestety nie wszyscy Niemcy to rozumieją, odnotowano w tym kraju ponad 60 zamachów na obiekty zajmowane przez azylantów. Rząd Angeli Merkel deklaruje jednak dalszą gotowość przyjmowania uciekinierów mających podstawy do ubiegania się o azyl (a równocześnie zatwierdził tzw. lotniskowe procedury odsyłania migrantów ekonomicznych, a zwłaszcza z Kosowa, Albanii i Serbii). Kanclerz Merkel kierują wyłącznie humanitarne motywy, z badań naukowych wynika bowiem, że  60 proc. przybyszy nie zasili rynku pracy w najbliższych latach, a pozostali nie mają na ogół żadnych kwalifikacji. Większość przybyszy z krajów arabskich możnaby nawet nazwać analfabetami, nie znają bowiem łacińskiego alfabetu i jeśli umieją czytać i pisać to przy pomocy arabskich „robaczków”

Do Europy wyjeżdżają często tzw. wtórni uciekinierzy, ludzie którzy Syrię opuścili już dawno, ale mają dość głodowej wegetacji w obozach w Turcji, Libanie czy Jordanii. Okazję do legalnej emigracji na Zachód wykorzystują nawet zamożni Syryjczycy żyjący w Rosji. Przechodzą granicę z Norwegią, a ponieważ pogranicznicy rosyjscy nie pozwalają przechodzić granicy na piechotę, kupują w Rosji rowery i przejeżdżają nimi pareset metrów dzielących posterunki rosyjskie od norweskich. Policja norweska wynajęła wielką halę w której piętrzy się stos porzuconych rowerów. Telewizja niemiecka odwiedziła jeden z najdroższych hoteli w najbliższym mieście, w których zatrzymują się uchodźcy i prazeprowadziła wywiad z jednym z nich, studentem żyjącym od trzech lat w Rosji.

W Hamburgu parę tysięcy uchodźców rozpoczęło dziś strajk głodowy, ponieważ nie akceptują warunków mieszkaniowych (duża hala) jaką władze im przydzieliły na prowizoryczne schronienie. Kilka dni temu prezydent RFN Gauck powiedział, że Niemcy wyczerpały możliwości przyjęcia migrantów. Codziennie  10 000 obcokrajowców nadal przekracza granice Niemiec szukając azylu w tym kraju. Wczoraj w zbiorowej bójce w obozie azylantów wzieło udział 373 mężczyzn. 14 osób trafiło do szpitala, w tym 3 policjantów. Uciekinierzy z Afganistanu walczyli z Pakistańczykami. Podobne masowe bójki miały już miejsce w dwóch innych ośrodkach dla migrantów w Niemczech…

A w Afganistanie talibowie zajęli miasto Qunduz, tylko lotnisko jest w rękach sił rządowych. Przed wycofaniem kontygentu niemieckiego z Afganistanu, w mieście tym mieściła się kwatera Bundeswehry. Porządek przyniesiony na bagnetach obcych sił okazał się bardzo kruchy…

Coraz głośniej mówi się o tym, że tylko uspokojenie sytuacji w Syrii zapobiegnie masowej emigracji z tego kraju i – za jego przykładem z innych z tego regionu – do Europy. Nowy ruch wykonał Putin wysyłający broń i instruktorów na pomoc formalnemu prezydentowi tego kraju, Asadowi. Prezydent Rosji uważa, że bez udziału Asada, nie da się zlikwidować tzw. Państwa Islamskiego. Putin jest żywotnie zainteresowany zapobieżeniu dalszemu rozprzestrzenianiu się dżihadu ponieważ po stronie syryjskich rebeliantów walczy już 2 300 bojowników pochodzących z muzułmańskiej części Federacji Rosyjskiej. Obawia się, że mogą wrócić i wywołać kolejną wojnę w Czeczenii.

Po spotkaniu Obamy z Putinem w ONZ rozwiały się nadzieje na współpracę obu mocarstw w radykalnym rozwiązaniu kryzysu syryjskiego. Prezydent Obama nie chce zaakceptować rozwiązania, które po latach wojny domowej i tysiącach ofiar zakładałoby umocnienie władzy dyktatora Asada i powrót do status quo sprzed „arabskiej wiosny”. To co się stało i dalej dzieje w krajach wyzwolonych przez Amerykanów od rodzimych dyktatorów jak Afganistan, Libia, czy Irak nie nastraja jednak optymistycznie.

epa04847970 Migrants from Syria walking along the highway between Serbian Macedonian border and the southern Serbian town of Presevo, Serbia, 15 July 2015. The conflict in countries such as Syria, from which more than four million people have now fled, is driving ever more people to seek shelter in the European Union, with common migration routes leading through countries such as Macedonia, Bulgaria, Serbia and Hungary. EPA/DJORDJE SAVIC Dostawca: PAP/EPA.

-Amerykanie, Anglicy, Niemcy prowadzą wojny, a my ponosimy konsekwencje – powiedział rozwścieczony zmarnowanym sezonem turystycznym mieszkaniec greckiej wyspy Kos, położonej 4 km przed tureckim lądem i zalewanej obecnie tysiącami uciekinierów z Syrii, Iraku, Afganistanu, Pakistanu. Liczba uciekinierów z krajów objętych konfliktami wojennymi, którzy wybrali wyspy greckie jako wrota do wymarzonej Unii Europejskiej doszła ostatnio do 2 000 osób dziennie. Dzień w dzień. Turcy chętnie się ich pozbywają, także Grecy wiedzą, że przybysze nie zamierzają się u nich osiedlić. Docelowym miejscem tej wędrówki ludów są bogate Niemcy, które spodziewają się w tym roku rekordowej liczby 750 000 ubiegających się o azyl, a jeszcze lepiej Francja oraz Wyspy Brytyjskie do których co prawda trudno się przedrzeć przez Eurotunel, więc ostatecznie Włochy lub Skandynawia. Z Grecji droga wiedzie do Macedonii, której władze nie były w stanie opanować sytuacji w inny sposób niż podstawiając pół darmowe pociągi do Serbii. Tu uciekinierzy otrzymują prawo zatrzymania się na 72 godziny. Wieczorem autobusy wywożą tych nieszczęsnych ludzi na tereny przy granicy z Węgrami. Po pokonaniu tej ostatniej przeszkody kraje Schengen stoją już otworem, niezależnie od tego, że o azyl powinni się starać w pierwszym kraju UE do której dotarli.

Ale co będzie kiedy ten okropny Orban, premier Węgier, który nie chowa głowy w piasek i rozwiązuje problemy i który zaczął budować mur na granicy z Serbią dokończy go w tym miesiącu?

Grecja liczy się z koniecznością zajęcia się 170 000 uciekinierów, którzy przekroczą jej granice tylko w tym roku. Nie ma żadnych możliwości zmniejszenia tego strumienia osób uciekających z rejonów objętych konfliktami zbrojnymi jak Syria, Irak czy Afganistan. Odwrotnie będzie się on nasilał w miarę jak coraz bardziej oddala się perspektywa pokojowego uregulowania konfliktów w tych krajach, a głównym narzędziem politycznym i argumentem dyplomatycznym Europejczyków pozostają amerykańskie bomby i drony.

Migracja spowodowana wojnami, wywołane nią kłopoty i wydatki związane z zapewnieniem znośnych warunków dla przybyszy to – uważam – akt sprawiedliwości dziejowej, niejako kara za mieszanie się Ameryki i mocarstw kolonialnych w sprawy ludów zamieszkujących rejony Bliskiego Wschodu. Zwłaszcza od czasów I Wojny Światowej.

Ale Europę dotykają jeszcze skutki emigracji ekonomicznej. Politycy niemieccy uwikłani w poprawność polityczną, czyli tchórzliwe samo okłamywanie się musieli jednak w końcu dostrzec realia migracji wywołanej wyłącznie chęcią poprawy warunków życia. Płace w Albanii, Kosowie, czy Macedonii są niższe od kieszonkowego azylantów w Niemczech. Politycy przebąkują więc o zmniejszeniu zasiłków pieniężnych dla azylantów z Bałkanów, którzy oprócz mieszkania i utrzymania dostają kieszonkowe w wysokości 153 euro miesięcznie przez pierwsze trzy miesiące, a potem dochodzi jeszcze do tego 216 euro miesięcznie. W Niemczech mówi się też, że realne szanse zastopowania migracji u źródła dałoby podniesienie poziomu życia w tych krajach, tworzeniu miejsc pracy itd. Mowa jest o uruchomieniu nowego planu pomocy gospodarczej dla Bałkanów z funduszem 10 mld euro, na wzór amerykańskiego Plan Marshalla po II Wojnie Światowej, który skutecznie pomógł krajom europejskim podnieść się z zniszczeń wojennych. Ale czy zadziała też w tym przypadku? Kosowo – jest to co prawda sztuczne państewko wybombardowane z Serbii przez NATO – zamieszkałe przez 2 mln ludzi otrzymało już 2 mld euro pomocy, a mimo to 80 000 Kosowian wyemigrowało do UE za chlebem i godnym życiem, a zwłaszcza socjalnymi zdobyczami.

6750897-donieck-ukraina-wojna-miasto-643-429

Jeszcze mgliście, ale nie całkiem nie realistycznie rysują się perspektywy uruchomienia nowego dopływu migracji ekonomicznej do UE. Mianowicie prezydent Ukrainy Poroszenko obiecuje swoim rodakom zniesienie w 2016 r. wiz do UE. Pomysł niesłychany, ale znając antyputinowską zaciekłość Zachodu nie całkiem abstrakcyjny.

– Panie Pawoł – mówi Tatiana, znajoma Ukrainka zarabiająca sprzątaniem mieszkań -jeśli mnie się opłaca przyjeżdżać do roboty w Polsce choć płacę za to 1000 zł, to za darmo wszyscy by tu przyjechali. Moja córka z doktoratem, dyrektorka szkoły zarabia 300 dolarów, a mój mąż ma 40 dolarów emerytury. I opowiada dalej o jakiś swoich znajomych,młodych Ukraińcach, którzy zaopatrzyli się w Polsce w lewe papiery, złapani we Francji, odesłani do domu, ponownie kupili w Polsce dokumenty i już, już byli jedną nogą w Anglii, kiedy jakaś policjantka zagadała do nich po polsku. Pobyt we francuskim więzieniu i deportacja na Ukrainę zakończyły sen o brytyjskim dobrobycie…

Ostatnio zacząłem oglądać telewizję Rosja 24 ze względu na Ukrainę. Nie rozumiem wiele, ale już to co widzę w Doniecku daje dużo do myślenia. Namawiam wszystkich do spojrzenia na ten konflikt oczyma Rosjan. Nie chodzi nawet o to, żeby sobie wyrobić bardziej obiektywny pogląd na zasadzie, że prawda leży pośrodku. Chodzi o to, żeby zdać sobie sprawę jak oni to widzą, jak myślą – i na tej podstawie, wyobrazić sobie jak będą reagować i co może się stać. Zrozumieć, że tak jak my nie wyobrażamy sobie Polski bez Wawelu tak oni Rosji bez Sewastopolu – miasta, które zasłynęło bohaterstwem obrońców w dwóch oblężeniach, w 1854/55 ponad 300 dni ostrzału i w 1941/42 ponad 200 dni codziennych bombardowań. I drugorzędną sprawą są tu kwestie prawne, to, że ten port i wielka wojenna baza morska w przeciwieństwie do reszty Krymu nie weszła w 1954 r w skład Socjalistycznej Republiki Ukrainy, Sewastopol otrzymał status specjalny. Jeszcze ważniejsze niż prawne zawiłości są emocje. A emocje wywołują też widoki. Np. bombardowanego przez ukraińską artylerię Doniecka. Obie strony używają zabronionego przez porozumienia w Mińsku ciężkiego uzbrojenia, tyle, że jedni bombardują wojska w polu, a drudzy stanowiska nieprzyjaciela na terenie miasta. Trzeba znać emocje również drugiej strony…

pawelkapuscinski.pl

Facebook

Get the Facebook Likebox Slider Pro for WordPress