Tagi Posts tagged with "Rosja"

Rosja

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

акт опломбирования счетчиков воды образец фото порно парень и девушка Prohorowka, największa bitwa pancerna w historii świata (1687 km od domu)

сколько км от кемерово до горно алтайска Na wiosnę 1943 r., po zagładzie w Stalingradzie (obecnym Wołgogradzie) VI armii feldmarszałka Paulusa, Armia Czerwona zepchnęła przeciwnika 300 km na zachód. W okolicy Kurska, gdzie Rosjanie zdobyli najwięcej terenu powstało wybrzuszenie w stronę zachodu, które Niemcy postanowili odciąć atakiem z północy i południa. Wierzyli, że mają w „saku” co najmniej 500 tys. czerwonoarmistów. Hitler opóźnił operację nazwaną Zitadelle o 2-3 miesiące czekając na dozbrojenie najnowszymi typami czołgów. Pozwoliło to Sowietom rozbudować linie obronne, m.in. zakopali 400 tys. min przeciwczołgowych. Dywizje pancerne Waffen SS wzmocniło 147 Tygrysów. Był to najcięższy czołg niemiecki z 10 cm pancerzem czołowym i armatą 88 mm o zasięgu 2 km. Rosyjskie T 34 były szybsze i bardziej zwrotne, ale słabiej chronione (pancerz 5 cm) i uzbrojone (armata 76 mm), a żeby zniszczyć Tygrysa musiały zbliżyć się na kilkaset metrów i trafić go w boczny pancerz. Niemcy dostali też 200 Panter, które w Kursku miały swój niezbyt udany debiut, bo często się psuły. Po bitwie, która trwała tydzień, tylko 10 Panter było sprawnych. Niemców wzmocniło też 89 ciężkich niszczycieli czołgów Ferdinand. Od strony północnej Niemcy uderzyli 1200 czołgami i 460 tys. żołnierzy. Sowieci mogli im przeciwstawić 710 tys. żołnierzy i 1783 czołgów. Z południa Łuk Kurski (wybrzuszenie frontu na zachód) atakowało 440 tys. żołnierzy i 1500 czołgów, obrońcy mieli tu 626 tys. żołnierzy i 1661 czołgów oraz dział samobieżnych. Armia Czerwona miała jeszcze w odwodzie 573 tys. żołnierzy i 1551 czołgów i samobieżnych dział. Sowieci zaskoczyli przeciwnika użyciem pocisków kompensacyjnych, Niemcy stosowaniem min magnetycznych przyczepianych przez piechurów do pancerza wrogiej maszyny.

OLYMPUS DIGITAL CAMERA
OLYMPUS DIGITAL CAMERA

http://dxenos.com/love/smotret-porno-russkaya-semeynaya-gruppovuha-intsest.html смотреть порно русская семейная групповуха инцест Bitwę o świcie zaczęła 5 lipca dywizja pancerna SS, na której czele jechały dwa zdobyczne T 34. Odgłos ich silników zmylił obrońców, ale Niemcy uzyskali minimalne zdobycze terytorialne. Do 11 lipca Niemcy wybili 48 km wyrwę w pozycjach radzieckich, ale impet ich ataków słabnął. Ostatnią próbą dotarcia do Kurska było starcie 12 lipca pod Prohorowką. Tu na powierzchni 5 km x 7 km starło się 500 maszyn rosyjskich i 300 niemieckich. Na polu bitwy panował niesłychany chaos. Czołgi prowadziły pojedynki z dystansu 100-200 metrów. SS-mani bili się fanatycznie, ale męstwo czołgistów radzieckich przewyższało wszystko co widział świat. Często celowo uderzali swoim czołgiem w maszynę przeciwnika. Nazajutrz obie strony wycofały się na pozycje wyjściowe, Była to ostatnia próba odzyskania inicjatywy strategicznej przez Niemcy na froncie wschodnim. Życie straciło 80 000 ludzi, zniszczeniu uległo 3000 czołgów.

http://artisanfurniture.co.nz/community/92-god-kakogo-zhivotnogo-po-goroskopu.html 92 год какого животного по гороскопу I oto 73 lata po tych wydarzeniach stoję na miejscu bitwy. Zamieniono je w sanktuarium pamięci o jej uczestnikach. W jego centrum stoi wysoki obelisk przypominający nieco berlińską Siegessaeule upamiętniający zwycięstwo nad Francją. Na dużym obszarze wystawiono różne typy czołgów i dział radzieckich. Przechadzam się między nimi, fotografuję osłaniając aparat przed ulewnym deszczem, usiłuje wyobrazić sobie jak to wtedy wyglądało. Motocykl zostawiłem na parkingu przy szosie w odległości 250 metrów. Nawet widzę jak zatrzymuje się osobowy samochód i jakiś wyrostek biegnie w stronę motoru, ale za chwilę wraca. Nic nie przeczuwając włóczę się jeszcze chwilę między pancernymi kolosami. Wracając ostatnie 50 metrów pokonuje sprintem, zobaczyłem bowiem, że pokrywa prawego kufra została wyrwana, a deszcz leje się na rzeczy z tabletem na samym wierzchu. Nic nie zginęło, Czy był to atak chuligański na motocykl z Polski czy raczej próba kradzieży, a złodziejaszka ktoś spłoszył, bo ruch na szosie był spory. Typuje to drugie tłumaczenie. Ani razu nie spotkałem się z przejawem niechęci wobec Polaków, o wrogości nie wspominając.

OLYMPUS DIGITAL CAMERA
OLYMPUS DIGITAL CAMERA

порно с веб камер анал Cały dzisiejszy dzień jadę w silnym deszczu… i na gębie niezmiennie mi gości banan zadowolenia. W którejś godzinie zaczynam się zastanawiać czy to na pewno normalne? Tak, to czar jazdy na motocyklu. Nocuje w prywatnym pensjonaciku z ruską banią i turecką łaźnią. Pierwsze spotkanie z rosyjską prywatną inicjatywą. Nie wiele różni się od hoteli sprywatyzowanych. Paszport dostaję po sprawdzeniu pokoju czy go nie zdemolowałem lub nie ukradłem ręczników. Jakaś ciota z miejscowego Sanepidu sprawdza podręcznym przyrządem skład chemiczny wody. I wypełnia wielkie płachty kwestionariusza. W Rosji wszystko musi być robione zgodnie z przepisem, z normą, ustawą, regulaminem, krótko mówiąc z „zakonem”. Czasem wygląda to komicznie jak w barze na stacji benzynowej przy wydaniu porcji kaszy z kawałkiem mięsa. Barmanka przebrana za pielęgniarza w domu wariatów, w białe spodnie, białą bluzę i siatkę na włosy najpierw stawia na wadze talerz i go taruje, potem waży talerz z kaszą i po raz trzeci stawia na wadze po dołożeniu mięsa. Scena jak z filmu Barei. Tak widocznie nakazuje „zakon”. Jako anarchistę do szpiku kości irytowało mnie życie według „zakonów”, ale muszę przyznać, że w Rosji stołując się przez dwa tygodnie „na mieście” ani razu nie złapałem jakieś niestrawności co w kraju gdzie „a u nas jak kto chce” zdarza mi się często.

http://dailymagazine.net/delo/tehnicheskiy-plan-na-seti.html технический план на сети Nazajutrz jeden z kilku dni kiedy nie padał deszcz. Chwała Bogu bo mam dziś do przejechania ponad 700 km. Im dalej na południe tym lepsze ziemie i staranniejsza agrotechnika. Początkowo teren robi się pofałdowany, krajobraz przecinają głębokie wąwozy i płytsze jary. Później krajobraz zamienia się w step, aż po horyzont. Do Woroneża wjeżdżam w godzinach popołudniowego szczytu i od razu wpadam w wielokilometrowy zator. Spowodowali go dwaj uczestnicy nie groźnej stłuczki, którzy siedzą w swoich lekko uszkodzonych osobówkach i czekają na przyjazd policji. Kiedy później opowiadam poznanym motocyklistom, w tym byłemu majorowi policji, że u nas pierwszym obowiązkiem tych kierowców byłoby zepchnięcie na pobocze ich pojazdów blokujących ruch, bardzo się to Rosjanom podoba. Ale u nich „nie nada” A ponieważ w Rosji wszyscy wszystkich, jeśli chodzi o relacje służbowe, mają w dupie, więc wszyscy są przyzwyczajeni, żeby cierpliwie czekać na policję.

место где снимали звездные войны Nawigacja prowadzi mnie przez centrum Woroneża i dalej na ulicę wychodzącą na szosę do Saratowa. W pewnym momencie ulica, którą jedzie mnóstwo wielkich TIR-ów i osobówek zamienia się w tor przeszkód. Doły o nie wiadomej głębokości pod powierzchnią kałuż, błoto po osie, wielkie jamy w które ciężarówki wjeżdżają centymetr po centymetrze. Całkiem wyjątkowa ta ulica w ponad milionowym Woroneżu niestety nie jest, w wielu miastach i miasteczkach w Rosji i na Krymie większość ulic ma podobne nawierzchnie utkane z dziur. Złorzeczę władzom samorządowym, które skazują zmotoryzowanych mieszkańców na codzienne tortury. A ludzie to cierpliwie znoszą. Myślę, że takie powszechne lekceważenie podstawowych potrzeb obywateli jest lepszym dowodem na złe funkcjonowanie demokracji w Rosji niż zakaz parad gejów i lesbijek.

http://new.imhotech.ru/love/zrelie-prostitutki-znakomstva-kuni-harkov-strapon.html зрелые проститутки знакомства куни харьков страпон Za metropolią nad Donem po obu stronach szosy nieskończony step równy jak stół. I niebo. Tego nieba jest dużo więcej niż w krajobrazie z drzewami, domami. Stopniowo zapada zmrok, piękne podniosłe misterium, zmierzch w stepie. Na stacji benzynowej pytam o najbliższą gostinice. „A tak jest niedaleko stąd, ładna i porządna w Michajłowce” – pada odległość w kilometrach. „Ile, 19 kilometrów?”, „Nie 19 tylko 90”. Kiedy tam przejeżdżam jest już ciemno i oczywiście nie ma żadnej widocznej wskazówki więc gostinicy nie zauważam. Na następnej stacji, minęła północ, poznaję małżeństwo w eleganckim SUVie, on się przedstawił jako katolik z dziadkiem Polakiem. Doprowadzili mnie do samego hotelu w centrum Wołgogradu i jeszcze zaczekali aż się wprowadzę. Motor zostaje na chodniku, stoi dwa dni i oczywiście nic mu się nie dzieje. Wspominałem już, że Rosja jest bezpieczna…

OLYMPUS DIGITAL CAMERA
OLYMPUS DIGITAL CAMERA

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

 

болеро спицамидля девочки 2 года схема Kursk (1485 km od domu) tu złamano pancerny kręgosłup Wehrmachtu

Po drodze nocuję jeszcze w Briańsku, w bardzo przyzwoitej gostinicy Wiraż. Tu pierwszy raz zetknąłem się z homo sovieticus drzemiącym w wielu Rosjanach. Miła panienka w recepcji sztywnieje jak ją proszę o podstemplowanie karteczki imigracyjnej, którą mi wręczono na granicy z poleceniem, żebym ją strzegł jak źrenicy oka. Jak to? dziś jest 17-ty, a w karteczce napisałem, że przekroczę granicę 16-go. Ona nie może mnie zameldować! Na nic moje tłumaczenia, że w hotelu w Smoleńsku szefowa poszła do domu i zamknęła stemple w swoim biurku. Recepcjonistka dzwoni na policję i po krótkiej naradzie patrzy już na mnie łagodniejszym wzrokiem. Dostaję bumagę poświadczającą dwoma stemplami fakt zameldowania.

Podczas powrotu podobna historia spotkała mnie w nieodległym Orle. Tu podejrzany był nie tylko brak stempla w karteczce imigracyjnej, ale i to, że nie mogłem znaleźć dowodu zameldowania z ostatniego noclegu. Więc znów telefon na policję z korzystnym dla mnie werdyktem. Ale służbistka kseruje wszystkie strony mojego paszportu i pomiętoszone – jak to w podróży motocyklowej – kwitki jakie dostałem w niektórych hotelach. Ale podczas powrotu już byłem mądrzejszy o doświadczenie z paru hoteli na południu Rosji i na Krymie, gdzie w ogóle nie żądano ode mnie paszportu, ważne były tylko „dziengi”. Tę środkową część Rosji nazwałem w duchu Kacapią, a jej służbistych przedstawicieli Kacapami. Nawiasem mówiąc niepotrzebnie przechowywałem te kwitki zameldowań, na granicy, przy powrocie do Polski pies z kulawą nogą nie zainteresował się brakiem rosyjskiego stempla na karteczce imigracyjnej (może dlatego, że był stempel z hotelu w Mińsku).

Przy wyjeździe na Orieł, po obu stronach szosy memoriał upamiętniający bohaterów Wojny Ojczyźnianej (w której życie straciło 27 mln obywateli Związku Sowieckiego). Co chwila odzywa się klakson lub syrena. To przejeżdżający kierowcy tak salutują. Rosjanie to naród o wyjątkowej wrażliwości patriotycznej, przypominają w tym trochę Amerykanów.

http://buzzlobby.com/leon/magazini-gde-prinimayut-spasibo.html магазины где принимают спасибо ZIS Piat’ wygrał wojnę, a ja zdałem na nim prawo jazdy w 1958 roku

OLYMPUS DIGITAL CAMERA
OLYMPUS DIGITAL CAMERA
OLYMPUS DIGITAL CAMERA
OLYMPUS DIGITAL CAMERA

Po drodze do Kurska miałem jeszcze nie miły kontakt z kacapską korupcją. Jeden jedyny raz zatrzymała mnie w Rosji policja drogowa. Stało się to w miejscu w którym kontrolowała prawie wszystkich. Mnie wypatrzył oficer, dowódca patrolu. Nie żądał paszportu, nie sprawdzał wizy ani dowodu rejestracyjnego. Dokładnie wiedział czego szukać. Poprosił o prawo jazdy, rzucił na nie okiem, stwierdził, że jest nie ważne i zaprosił do radiowozu. To co przeżyłem przez następną godzinę to był majstersztyk korupcji. Oficer był bardzo profesjonalnie przygotowany do stworzenia sytuacji, z której nie było innego wyjścia niż zaproponowanie łapówki. Miał cały segregator ze skserowanymi prawami jazdy z różnych krajów. Dowiedziałem się, że polskie bezterminowe (wydane przed 2013) są nie ważne na terenie Rosji i innych krajów GUS. Pokazywał mi dziesiątki ksero różnych ogłoszeń, decyzji i ustaw publikowanych w urzędowych dziennikach. W smartfonie otwierał kolejne strony przepisów. Konkluzja była jedna: motocykl na parking, a ja mogę się udać na przystanek autobusowy. Kiedy wspomniałem o „strafie” pokazał mi taryfikator z którego wynikało, że za używanie pojazdu bez uprawnień poza wszystkimi restrykcjami płaci się 15000 rubli mandatu (poznani motocykliści rosyjscy mówili, że mandaty są w granicach 1000 – 5000 rubli). Podziękowałem za konsultację prawną i zaproponowałem 100 dolarów honorarium. Po chwili namysłu, 40 latek z 20 letnim stażem w policji rzucił, no dobrze, włóż tu. Ja i motocykl byliśmy wolni, ale dopiero rozpoczęliśmy podróż, jak ją kontynuować bez prawa jazdy? Zapewniłem, że trudno, w tej sytuacji wracam najkrótszą drogą do Polski. „A dlaczego – zaprotestował policjant – chciałeś zwiedzić Kursk, Wołgograd, to jedź tam” „Chętnie bym pojechał, ale przy następnej kontroli okaże się, że moje prawko nie ważne” „A coś ty – policjant lekceważąco machnął ręką w stronę swoich podwładnych – oni się na tym nie znają! Pokażesz motocykl w swoim prawie jazdy i nie będzie żadnej sprawy.”

Po powrocie dowiaduję się w starostwie, że moje prawo jazdy, jest jak najbardziej ważne i mogę sobie dowolnie jeździć po UE, ale w Rosji do dokumentu wydanego przed 2013 r. potrzebna jest międzynarodowa wkładka. Do kogo mieć pretensję, że nie otrzymałem tej informacji przy załatwianiu wizy i specjalnych ubezpieczeń?

порно фото из личнаго архива W Rosji ważne, ale z wkładką IMG_20160605_081000IMG_20160605_080939

 

W Kursku zatrzymuje się w bardzo eleganckim i pustawym hotelu w peryferyjnej dzielnicy willowej. Tabun sprzątaczek, chmara eleganckich ochroniarzy po 50-tce, ogromny zupełnie nie wykorzystany westybul. Niegospodarność aż kłuje w oczy. Śniadanie w olbrzymiej sali, dwa stoliki zajęte, półmrok bo nie zapalają wielkich, kryształowych żyrandoli. Obsługuje kelner w garniturze. Najpierw się czeka 5-10 minut potem składa zamówienie. Można wybrać po jednym daniu z każdej grupy – chleb i ser lub jajecznica, następna grupa jakieś zupy i trzecia bliny, czwarta grupa napoje. W żadnym hotelu nie spotkałem szwedzkiego stołu. Proszę tylko o chleb i ser. Po 10 minutach dostaje dwa kuśtyczki chleba i dwa kawałki sera żółtego. Usiłuje kelnerowi przetłumaczyć, że to trochę skromnie, proszę o trzy takie porcje. Nie możliwe, jeśli jestem głodny mogę zamówić po jednym daniu z każdej grupy…

http://xn--h1ahj.xn--p1ai/delo/plan-po-obshestvoznaniyu-2015.html план по обществознанию 2015 Hotel za ponad 40 dolarów

IMG_20160519_101205

To drobiazg, ale życie składa się z drobiazgów i przez te drobiazgi życie codzienne w Rosji jest bardzo trudne. O wszystkim nie decyduje rozsądek tylko norma i odpowiedni „zakon”. To ludzie się mają dostosować do przepisu, a nie odwrotnie. Zresztą nikogo nie obchodzi co chcą ludzie, to naczalstwo wszelkich rodzajów i stopni określa normy i potem cały olbrzymi kraj musi się do nich dostosować. (Mam nadzieję, że „Eurosojuz” jak tu nazywa się UE nie pójdzie w integrację polegającą na tym, że o każdym drobiazgu decyduje norma wymyślona w Brukseli). Niby jest w Rosji wolny rynek, ale jakiś dziwny, bez prawdziwej konkurencji i skrępowany „zakonami”. Wychowani w tym duchu pracownicy w ogóle nie myślą co zrobić, żeby klientowi było wygodniej, prościej. Odwiedziłem dziesiątki stacji benzynowych w Rosji i na żadnej nie spotkałem wiadra z wodą do mycia szyb i reflektorów, a szosy są tam pokryte błotem, więc jak padał deszcz miałem błoto nawet na czubku kasku. Już nie mówię o paranoicznym systemie tankowania – wynikającym z powszechnego braku zaufania – że najpierw się benzynę kupuje i płaci a potem tankuje. Czasem się udaje – głównie na stacjach Łukoilu – przekonać obsługę żeby zostawić kartę i zatankować do pełna. Na jednej stacji młodą dziewczynę, ale srogą służbistkę która jak mantrę powtarzała „nie nada” postanowiłem przećwiczyć, zresztą nie wiedziałem ile benzyny mi się zmieści. Więc najpierw kupiłem 10 litrów, zapłaciłem, wlałem, potem dokupiłem jeszcze 5 litrów, zatankowałem, a na koniec kupiłem dwa litry, zapłaciłem, ale już litr mi się nie zmieścił więc odebrałem zwrot 39 rubli.

Tu podkreślę, że tylko w stosunkach służbowych Rosjanie są jacyś nie ludzcy, w tym sensie, że nie zachowują się jak myślący ludzie tylko jak automaty stosujące odpowiedni dla danej sytuacji „zakon”. Natomiast w relacjach prywatnych są to najbardziej życzliwi, gościnni, serdeczni ludzie jakich kiedykolwiek spotkałem. Z najgorszego Kacapa wychodzi Rosjanin, dusza człowiek! Kiedy stawałem, żeby odpocząć natychmiast zatrzymywały się samochody i pytano mnie czy nic mi nie jest czy „wsio normalno?”. Kiedy na Krymie, w zupełnej głuszy położyłem się przy polnej drodze, żeby odpocząć i popatrzyć na morze i po godzinie przydreptał staruszek, czy „wsio normalno”, bo zobaczył z daleka, że jakiś człowiek leży. Ta gotowość do pomocy jest fantastyczną, wspaniałą i powszechną cechą Rosjan. A szczerze mówiąc to skrupulatne przestrzeganie „ZAKONÓW” też ma swoje dobre strony. Linia ciągła jest świętością, nikt jej nie przekroczy, samochody bezmyślnie wloką się za ciężarówką, choć na łuku widać kilka kilometrów całkiem wolnych. Także piesi na przejściach nie są płoszeni przez śpieszących się kierowców. Dzięki temu w Rosji jeździ się nieporównanie bezpieczniej niż w Polsce. W całej podróży widziałem tylko jedną stłuczkę…

смотреть порно супер Michaił, mój anioł stróż w Kursku

IMG_20160518_214009

Na parkingu przed supermarketem, nawiasem mówiąc wcale nie gorzej zaopatrzonym niż u nas, co chwila podchodzi jakiś motocyklista, zagaduje, życzy powodzenia. Pojawia się 40 latek, przedsiębiorca budowlany z Moskwy, Ukrainiec z pochodzenia, właściciel motocykla unikalnej marki Moto Morini. Michaił zaczyna od sakramentalnego czy wszystko w porządku. Za chwilę podjeżdża samochodem jego kuzyn Aleksiej (39 lat), też mający firmę w branży budowlanej. Z hotelu zabierają mnie do domu Aleksieja. Piękny nowy dom z 56 metrowym salonem, wysokość pomieszczeń: cztery metry. Przy grillu i piwku rozmawiamy o wszystkim. O koniunkturze która od dwóch lat strasznie się psuje, łączą to z Krymem, a nie ze spadkiem cen ropy, o inflacji i braku zamówień. Aleksiej jeździ BMW X5, pokazuje w garażu drugie takie samo BMW tylko całkiem nowe, musi je sprzedać bo nie wyrabia ze spłatą kredytów. Za samochód zapłacił 2 mln rubli, teraz kosztuje 3 mln rubli, tylko nikt go nie chce kupić. Nie znalazłby się też chętny na nowy dom, który Aleksiej był gotów sprzedać kiedy planował emigrację do Czech. Obaj nie lubią „Nocnych Wilków”, przyznają się do Schadenfreude, kiedy ich nie wpuszczono do Polski. O „Chirurgu” szefie tego motocyklowego klubu angażującego się w różne demonstracje polityczne, mówią że to nie motocyklista, a polityk. Podobno wielu członków innych klubów nie przepada za „Nocnymi Wilkami”. Nazajutrz Michaił poświęca mi jeszcze dwie godziny i eskortuje do swojego znajomego, dilera Germiny, który uruchamia mi nawigację. Wkłada też igłę w otworek w tablecie i resetuje mi sprzęt. Wreszcie mogę wsadzić głębiej Atlas pisany tak maleńką cyrylicą, że bez lupy ani rusz.

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

foto Na wjeździe do Kurska

odcinek 1

Wyruszam żegnany przestrogami, żebym uważał „bo jak oni jeżdżą!” i żebym się nie dał obrabować ani zabić. Niektórzy pukają się w głowę, że jadę samotnie i to tak daleko, aż od Smoleńska po Krym. Faktycznie, uzbierało się w sumie 6736 km. To mój czwarty wyjazd na motorze do Rosji, co prawda pierwszy samotny, więc wiem, że są to wszystko opinie bez pokrycia i jednym z celów tej wycieczki jest właśnie odczarowanie uprzedzeń. Martwię się raczej tym, że rozczaruje kibiców, nie przywiozę żadnych opowieści mrożących krew w żyłach bo będzie to taki sam, tylko dłuższy spacer, jak powiedzmy wypad do Pragi czy Budapesztu. Na „szczęście” wydarzył się mały incydent więc nie wróciłem z całkiem pustym notatnikiem…

Dwa tygodnie wcześniej kończę 77 lat, więc jako motyw podróży wymyślam hasło „Nie przyjmuję starości do wiadomości!”. Zamawiam stosowną nalepkę i oklejam nią motocykl. W Rosji tłumaczyłem to jako „Ignoruję starzenie się”, budziło sympatię.

DSC_1019 (1)

http://quokkadoors.com.au/community/mammoplastika-v-nizhnem-novgorode.html маммопластика в нижнем новгороде Mińsk czyli największe zaskoczenie (580 km od domu)

Po białoruskiej stronie granicy jakieś drobne zamieszanie. Dwóch mundurowych z psem biegiem leci nad brzeg rzeki, startuje motorówka, personel posterunku obserwuje wydarzenia z mostu. „Czy to była próba przerwania granicy ?”- pytam przystojną wopistkę. „Ja nie skażu”. Ale po niecałej godzinie jestem już odprawiony, w niedziele ruch jest mały.

Na granicy spotykam Wadima, Ukraińca pracującego w Moskwie, wraca na motocyklu z Warszawy od syna, który u nas studiował. Po drodze, chce jeszcze odwiedzić rodzinę na Ukrainie. Uprzedzam go, że znajomi motocykliści z Anglii stracili pięć godzin na przejściu ukraińsko-rosyjskim. „Ee – macha ręką lekceważąco – ja znam przejazdy bokami. Już dwa razy tak wjechałem do Rosji z Ukrainy”

IMG_20160516_121816 (1)

foto Bibloteka Narodowa w Mińsku

Po przekroczeniu granicy w Terespolu opuszczam zatłoczone i wąskie szosy na naszej „zielonej wyspie dobrobytu” – lub do wyboru: „kraju w ruinie” – i wjeżdżam na szerokie aleje Brześcia. Mijam jakieś zakłady o nowoczesnej architekturze i modernistyczne bloki mieszkalne. Całkiem wielkomiejsko i dostatnio. Czysto, schludnie, porządnie. Autostradą z Brześcia do Moskwy pokonuję błyskawicznie ponad 300 km do Mińska. Po obu stronach ogromne pola bardzo starannie uprawione, na moje oko magistra rolnictwa, zbiory zbóż sięgną tu 40-50q/ha.

IMG_20160516_121930

Cóż my wiemy o Mińsku? Ot jakaś podrzędna stolica biednego kraju rządzonego przez ograniczonego dyrektora sowchozu. A tu patrzę i oczom nie wierzę! Blisko dwumilionowa metropolia, z ulicami szerokimi nawet na 100 metrów. Panoramę miasta określają fascynujące kształty tak eleganckich apartamentowców jakby wyszły z pracowni najlepszych architektów świata. Mińsk, przed wojną, która zaczęła się tu w 1941 r, liczył 300 tys. mieszkańców, a w 1944 r, po wyzwoleniu – 50 000. Miasto było doszczętnie zburzone, odbudowano je z rozmachem, na szczęście przyśpieszonym w ostatnich latach, dzięki czemu stalinowski neoklasycyzm przesłoniła nowoczesna architektura.

DSC_1014

 

foto W Brześciu

Dla polskiego turysty nie będzie szokiem jeśli go w zamożnej Europie okradną, tak jak moich znajomych, którym w Hiszpanii, na stacji benzynowej wybito szybę i jeszcze oponę przecięto, żeby nie mogli gonić złodziei. W końcu wszyscy wiedzą, kogo oprócz faktycznych uchodźców z Syrii zaprosiła do Europy Angela Merkel. I wszyscy zdają sobie sprawę, że branżę złodziejską zasilili najlepsi specjaliści z Europy Wschodniej, z bułgarskimi i rumuńskimi Cyganami na czele ( teraz obowiązuje jakaś dwie nazwy tej mniejszości, ale jeszcze ich sobie nie przyswoiłem). Największy szok spotkałby naszego turystę nie na Zachodzie lecz w Mińsku. Tak wielka jest przepaść między tym co się „wie”, a tym co widać.

Wieczorem w hotelu popatruję na telewizor, w którym leci jakiś zupełnie nie poprawny politycznie program o ukraińskich oddziałach SS i wdaje się w rozmowę z bufetową. Ale to chyba jakaś podstawiona agentka służb. Wszyscy przecież wiemy w jak głębokim kryzysie jest ten ten kraj i jak bardzo tęsknią za demokracją uciśnieni Białorusini. A tu baba udaje zadowoloną, opowiada, że rodzina, która ma troje dzieci otrzymuje od państwa mieszkanie. Jak za sowieckich czasów korzysta się z powszechnego lecznictwa, sanatoriów. Emerytury są uczciwie rewaloryzowane i jej 90 -letnia matka, ma emeryturę na poziomie jej pensji  (rewaloryzacja autora wyniosła 0,24 proc.). O dyktatorze wyraża się, że to „dobry chaziaj”, który nic nie sprzedał. „Sami produkujemy wszystko, telewizory, lodówki, autobusy, trolejbusy, a ostatnio nawet wagony do mińskiego metra”.

http://impulsandolaexcelencia.net/community/gde-nayti-klyuch-gx-configurator-dp.html где найти ключ gx configurator dp Smoleńska smuta (946 km od domu)

Na granicy białorusko-rosyjskiej samochody tylko zwalniają. Rosyjski pogranicznik pokazuje, żebym jechał. „Ale ja jestem z Polski!” – pytam z ostrożności. „Paszport u was jest? Wiza jest?”. „Jest!”. „No, to dawaj, dawaj!” – popędza mnie nie żądając dokumentów.

W Smoleńsku przedzieram się przez całe miasto szukając zarezerwowanego hotelu. Później już nie powtórzę tego błędu, będę się zatrzymywał w mijanych otelach lub gostinicach, żadnych zbędnych rezerwacji. Jest godzina szczytu, samochody pędzą slalomem między dziurami, zagłębionymi na 20 cm studzienkami kanalizacyjnymi i innymi przeszkodami naturalnymi. Jak na ironię co chwila stado rozpędzonych maszyn zwalnia z powodu leżących policjantów. O ile istnieją drogi między miastami w Rosji, lepsze lub gorsze, ale są, o tyle ulice w miastach są w skandalicznym stanie, dziura na dziurze! Nawet w dużych miastach tylko przelotowe arterie są zbudowane z asfaltu, w bocznych ulicach asfalt jest w mniejszości, przeważają dziury. Dziękuję Bogu, że jadę maszyną typu podróżne enduro, skonstruowanym właśnie do takich warunków.

Zatrzymuję się na co drugim skrzyżowaniu pytając o drogę. Jakiś młody mężczyzna na rowerze najpierw mi długo i cierpliwie tłumaczy, a potem zapełnia cyrylicą całą kartkę wskazówkami jak dojechać. A żegnając się mówi „Widzisz jaki mamy stosunek do Polaków. My naprawdę nie zabiliśmy waszego prezydenta!”. Nóż otwiera się w kieszeni…

Oczywiście nie jestem w stanie rozczytać jego bazgrołów i za chwilę znów zatrzymuję przechodniów. Nie, nie byłem tak lekkomyślny, żeby wybrać się do Rosji bez nawigacji. Tylko nie umiem jej uruchomić… Dopiero w Kursku podszedł do mnie rosyjski motocyklista, który nazajutrz zaholował mnie do swojego znajomego dilera Germiny i ten ustawił mi sprzęt. A póki co otwieram Goclever Maps w tablecie, w miejscach gdzie jest wi-fi i uczę się drogi na pamięć…

Na noc staję w dość podłym hotelu, przypominający zaniedbany hotel robotniczy. Łazienka i toaleta na korytarzu, wspólne dla mężczyzn i kobiet, prysznic piętro niżej. Nie ma papieru toaletowego, są za to kosze do których się wrzuca zużyte „podtarcie”, żeby nie zapychać kanalizacji. Pocieszeniem jest cena: 500 rubli (1$ = 64 ruble). Dość depresyjnie działa taki hotel, zwłaszcza, że zaczyna lać deszcz. I pada przez większość następnych dni. Statystycznie w maju jest tu średnio 16 dni deszczowych. No dobrze, ale dlaczego wszystkie przypadły w drugiej połowie tego miesiąca, w czasie mojej podróży? Nazajutrz uciekam z miasta, które już kiedyś poznałem i które – poza kilkoma pięknymi widokami z zabytkami nad Dnieprem – robi wrażenie bardzo zaniedbanego. W Onecie trafiam na artykuł o tym grodzie z historią sięgającą IX wieku. Śródtytuły: „Bród i zbrodnie”, „Posępny nastrój”, „Nędza w blasku złota” itd. świadczą, że nie jestem w swoich odczuciach odosobniony…

OLYMPUS DIGITAL CAMERA
Nie przyjmuje starości do wiadomości
15 maja ruszam w pojedynkę na motocyklu do Rosji. Będzie to prawie miesiąc po tym jak 24 kwietnia obchodziłem 77. urodziny. Zwiedzę m.in. Pohorowkę koło Kurska, miejsce najwiekszej bitwy pancernej wszystkich czasów, Wołgograd (d. Stalingrad) gdzie czerwonoarmiści przetrącili krzyż Wehrmachtowi, dotrę aż do Sewastopola na Krymie, który jest tak związany z historią Rosji tak, jak nie przymierzając, Westerplatte z naszą historią….
Modne stało się dopisywanie do swojego hobby jakiś szlachetnych celów. Znajomi motocykliści z Anglii – informacja wczoraj na moim  FB – swoją wycieczkę do Wołgogradu (d. Stalingradu) związali z wsparciem dla chorych na cukrzycę. Ktoś biegnie setki kilometrów dla uczczenia czegoś czy poparcia jakiegoś dobroczynnego celu, inny płynie dziesiątki kilometrów dla zebrania funduszy na rehabilitację dawnego sportowca czy leczenie chorego dziecka. Itd, itp. Więc moja jazda też będzie miała wyższy motyw. Będzie to mój protest przciwko starości. Nie przyjmuje starości do wiadomości!
A mówiąc poważnie, chcę bliżej poznać kraj, który w mediach robi za Czarnego Piotrusia…

Facebook

Get the Facebook Likebox Slider Pro for WordPress