Tagi Posts tagged with "Poroszenko"

Poroszenko

Kto ty jesteś?  –  Polak mały

A ty, Rosjanin czy Ukrainiec?  – Nie wiem

„Frankfurter Allgemeine Zeitung”, dziennik, który ortodoksyjnie przestrzega kanonów poprawności politycznej prezentuje wyniki badań ankietowych ludności wschodniej Ukrainy i dwóch separatystycznych tzw. Ludowych Republik –  Donieckiej i Ługańskiej. Zentrum  fuer  Osteuropa- und  internationale Studien z Berlina przepytało po 1200 osób z każdej strony konfliktu, który trwa już trzy lata – o jego przyczyny, o możliwości rozwiązania, o zaufanie do przywódców Rosji i Ukrainy, przyszły status terenów zbuntowanych itp.

Dużym zaskoczeniem dla ludzi z zewnątrz, którzy wyobrażają sobie, że jest to konflikt etniczny, dwóch obcych sobie narodów jest już odpowiedź na pytanie o język ojczysty. Połowa mieszkańców terenów kontrolowanych przez rząd ujawnia, że ich językiem ojczystym jest język rosyjski. W rejonach zbuntowanych  ten odsetek wynosi 60 proc. Jeśli uznać, że język w którym się człowiek wychował jest głównym elementem tożsamości narodowej to jest to wynik zastanawiający. Dla około jednej trzeciej mieszkańców wschodniej Ukrainy (34 proc. w części kraju rządzonego z Kijowa i 36 proc. w części separatystycznej) językiem ojczystym jest i rosyjski i ukraiński. Tylko 4 proc. mieszkańców rejonu Doniecka i Ługańska deklaruje, że ich językiem ojczystym jest język ukraiński. Ale co jeszcze ciekawsze wśród obywateli wschodniej Ukrainy lojalnych wobec rządu tego kraju zaledwie 16 proc. podaje, że ich językiem ojczystym jest wyłącznie język ukraiński.

Wojna wpływa na poczucie przynależności narodowej. Co piąty mieszkaniec terenów kontrolowanych przez rząd przyznaje, że czuje się bardziej Ukraińcami niż przed wojną. Z kolei po stronie separatystycznej 26 proc. czuje się teraz bardziej prorosyjska niż przed wojną.

Politycy, którzy tak ochoczo wspierali kijowski Majdan, i przywódcy krajów którzy skonstruowali  tzw. Porozumienie Mińskie nie powinny się dziwić, że połowa mieszkańców Doniecka i Ługańska uważa, że konflikt  w Donbasie jest następstwem zachodniej interwencji. A co ciekawe uważa tak też 30 proc. obywateli  ukraińskich po stronie rządowej. Dla  37 proc. z  nich to Rosja spowodowała konflikt, po stronie separatystycznej uważa tak tylko 9 proc.  Ukrainę odpowiedzialnością za wywołanie wojny w Donbasie obarcza  tylko 10 proc. względnie 11 proc. terenów objętych nią. 23 proc. Ukraińców i 29 proc. mieszkańców rejonów separatystycznych sądzi, że konflikt ma regionalne przyczyny.

Przyszłość obu tzw. Republik obywatele obu stron wyobrażają sobie inaczej. Dla 65 proc. Ukraińców, tereny zbuntowane powinny być  normalną częścią Ukrainy bez żadnego specjalnego statusu (który przewidują Porozumienia Mińskie). Ale ponad jedna czwarta Ukraińców chciałaby jednak specjalnego statusu dla tych rejonów. Separatyści, a w każdym razie mieszkańcy zbuntowanych terenów, wcale się też nie palą do tego, żeby stać się normalną częścią Rosji – byłoby to życzenie tylko 11 proc. mieszkańców obu republik. Ponad jedna trzecia z nich (35 proc.) wolałaby, żeby była to  część Ukrainy, ale mająca specjalny  status (głownie w sferze samorządowej). Mniej więcej tyle samo (33 proc.) jest zwolenników przynależności do Rosji na zasadzie wyjątkowego statusu. Wcielenia do Rosji życzyłoby sobie tylko 7 proc. Ukraińców z tej części kraju i 11 proc. mieszkańców powstańczego Donbasu.

W sferze świadomości różnice są spore, bo  to  już trzy lata jak miele ten kraj machina wojenna i propagandowa. Putinowi nie wierzy  88 proc. Ukraińców , ale w takim samym stopniu  nie mają oni też zaufania do swojego prezydenta, 87 proc. nie wierzy Petro Poroszence.  Putinowie nie wierzy nawet jedna trzecia mieszkańców obu republik.

Po obu stronach frontu ludzie są sceptyczni co do dobrodziejstw wynikających z przystąpienia Ukrainy do NATO. Nie życzy sobie tego 93 proc. ludności terenów opanowanych przez rebeliantów, a co ważniejsze także 82 proc. mieszkańców rządowej części wschodniej Ukrainy.

Pawelkapuscinski.pl

W Polsce nie wypada z sympatią czy choćby tylko obiektywnie wypowiedzieć się publicznie na temat Rosji, a zwłaszcza jej prezydenta. Fobia antyrosyjska jest powszechnie obowiązującą narracją. To więcej niż poprawność polityczna, to terror intelektualny, któremu poddają się nie tylko politycy, ale nawet naukowcy.

Słuchałem w radiu rozmowy z jakimś ekspertem ds. rosyjskich z Polskiego Instytutu Spraw Międzynarodowych na temat ostatniego wzmożenia działań wojennych w Donbasie. Ekspert z satysfakcją stwierdził m.in., że armia ukraińska wzmocniła się i stopniowo zajmuje teren w pasie ziemi niczyjej dzielącej obie walczące strony. Oczywiście komentarz był jednoznaczny – za nasilenie walk odpowiadają Rosjanie. Trzeba być chyba idiotą, a na pewno nie mieć odwagi cywilnej, żeby wygłaszać takie opinie. Przecież każdy rozsądny, logicznie myślący człowiek widzi komu służy zaostrzenie sytuacji w Donbasie w kontekście  przyjaznych gestów nowego prezydenta USA pod adresem Rosji. Cui bono? – to tłumaczy wszystko. Prezydent Poroszenko zrobi wszystko, żeby nie dopuścić do ocieplenia stosunków amerykańsko-rosyjskich, a już broń Boże do zniesienia sankcji gospodarczych. I to on odpowiada, za zaostrzenie sytuacji na pograniczu rosyjsko-ukraińskim.

 

Prezydent Poroszenko: wódz i biznesmen

Petro Poroszenkę, prezydenta Ukrainy widzimy  w mediach głównie w roli wodza wojsk walczących z rebeliantami z własnego kraju i z Rosją. Nie specjalnie zresztą towarzyszy mu w tym szczęście wojenne . Znacznie większe sukcesy odnosi jako biznesmen. Ten były minister spraw zagranicznych Ukrainy (2009-2010) i były minister rozwoju gospodarczego i handlu (2012) oraz  oligarcha  zwany baronem czekoladowym jest właścicielem wielkiego przedsiębiorstwa Roshen wytwarzającego między innymi 4 500 t wyrobów czekoladowych rocznie. Jego majątek szacowany jest na 1,3 mld euro. Po wyborze na stanowisko prezydenta na fali rewolucji kijowskiego Majdanu, Poroszenko zadeklarował wolę sprzedaży firmy Roshen, ale podobno nie ma chętnych do jej zakupu. Praktycznie jest ona monopolistą na rynku wewnętrznym. Mimo wojny z Rosją doskonale rozwija się też eksport produktów firmy prezydenta Poroszenko, szczególnie właśnie do  Rosji i do republik bałtyckich. Żeby być blisko najważniejszego rynku zbytu Petro Poroszenko posiada dwie fabryki słodyczy w Rosji, w miastach Lipeck i Sentsowo położonych w połowie drogi między Moskwą a Ukrainą. Zatrudniają one 1000 miejscowych Rosjan.  Poroszenko nabył ostatnio stację telewizyjną Kanał 5, która cieszy się opinią najpoważniejszej telewizji w kraju.

Facebook

Get the Facebook Likebox Slider Pro for WordPress