Tagi Posts tagged with "motocyklem w AFRYCE"

motocyklem w AFRYCE

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

Maroko urzekło mnie przepięknymi krajobrazami. Któregoś dnia, już przed wieczorem, jechaliśmy szeroką doliną otoczoną górami, które co kilkanaście kilometrów całkowicie się zmieniały. Raz były to czarne, nieprzyjazne góry jak w Egipcie, dalej przemieniały się w łagodne, zielone wzgórza jak, nie przymierzając, na Słowenii, a potem nagle z gór pozostały tylko po każdej stronie szosy dwa wały kilkunasto-, kilkudziesięciometrowej wysokości jakby usypane jakimś gigantycznym spychaczem. Kiedy góry znów się pojawiły, tym razem wysokie i porośnięte trawą, powietrze nad nimi stało się fioletowe. Jak to możliwe, góry otulone warstwą fioletowej mgły? Z bliska poznałem, że ta fioletowa mgła to gąszcz delikatnych fioletowych kwiatków na jakiś wysokich i pozbawionych liści roślinach.

OLYMPUS DIGITAL CAMERA
OLYMPUS DIGITAL CAMERA

Ale zwolennicy turystyki „miejskiej”, zwiedzania zabytków, oglądania cudów architektury itd. też są w Maroku doskonale obsłużeni. Im polecam zwłaszcza Marrakesz. Zanim jednak nasza ośmioosobowa grupka dotarła do tego królewskiego miasta znaleźliśmy się w raju motocyklistów pokonując słynną drogę R203. Mój przewodnik tak ją opisuje: Szosa jest wąska i niebezpieczna z powodu nawisów skalnych, ostrych wiraży i serpentyn. Setkami ostrych zakrętów i serpentyn tej wąskiej drogi gdzie często tylko 20 cm pobocza dzieliło nas od przepaści wspięliśmy się na wysokość prawie 2100 metrów przełęczy Tizi-n-Test. Gdyby nie szalony wiatr, który znad Oceanu Atlantyckiego przedziera się tu w głąb Afryki przez Wysoki Atlas andrenalina zatrułaby nam chyba krew jak azot w żyłach nurków zbyt szybko wydobytych na powierzchnię. Ale przez tę urywającą głowy wichurę musieliśmy się szybko ewakuować i zjechać niżej. Zjazd był jeszcze bardziej emocjonujący, po raz pierwszy w życiu całkowicie „zamknąłem” opony w Maroku (czyli starłem je na brzegach jadąc w zakrętach w głębokim złożeniu). Tak malowniczych widoków też nigdy dotychczas nie spotkałem…

OLYMPUS DIGITAL CAMERA
OLYMPUS DIGITAL CAMERA

W Marrakeszu, późnym wieczorem pogalopowaliśmy szlakiem wszystkich turystów czyli na place Jemaa el Fna. Jest to wielki bazar który obok funkcji handlowo-gastronomicznych, zwłaszcza po zmroku zamienia się w teren festiwalu sztuk wszelakich. Tu tańczy kobra w takt piszczałki, tam paru aktorów w paradnych strojach ludowych odgrywa jakąś scenę teatralną, tu ktoś wróży, tam zespól muzyczny bębni i dzwoni, tu kobiety pozwalają malować sobie na dłoniach jakieś skomplikowane wzorki, tam stoiska z rękodziełem sąsiadują z „punktami sprzedaży” lokalnych słodyczy, a stragany z owocami tworzą mozaikę nigdy nie widzianych kształtów i kolorów nieznanych owców. I wszędzie przewalają się tłumy ludzi. Ale nigdzie nie czułem się tak bezpieczny i tak spokojny o portfel wetknięty w tylną kieszeń dżinsów. Może dlatego, że muzułmanie, jak wiadomo, nie piją alkoholu, a większość „głupot” przychodzi ludziom do głowy po spożyciu.

OLYMPUS DIGITAL CAMERA
OLYMPUS DIGITAL CAMERA

Jemaa el Fna sąsiaduje ze „zwykłym” sukiem (o ile można tak powiedzieć, arabskie bazary są z definicji nie zwykłe) ale jakąś magiczną przyciągającą moc ma sam ten plac. Nazajutrz odwiedzamy go ponownie. Ozdobne dorożki w tym miejscu czekają na turystów, ale w innych częściach miasta i innych miastach chłodniejszej części Maroka służą jako normalny środek transportu

OLYMPUS DIGITAL CAMERA
OLYMPUS DIGITAL CAMERA

Przemek daje się namówić na posadzenie małpki na swojej głowie, ale jej ta wizyta czemuś nie odpowiada najpierw go drapie, a potem robi mu… siusiu na koszulę. Arabski właściciel złośliwego zwierzęcia śpieszy z butelką wody i szmatką i z namaszczeniem czyści koszulę.

OLYMPUS DIGITAL CAMERA
OLYMPUS DIGITAL CAMERA

Marrakesz jest zamożnym i pięknym miastem. W żadnej europejskiej metropolii nie ma tylu i tak wielkich parków. Niektóre królewskie ogrody założono w XII w. Wodę doprowadzono ze źródeł w w górach Wysokiego Atlasu, którego ośnieżone szczyty tworzą tło dla panoramy czerwonego miasta. Zachodni turyści znajdują tu miłą chwilę odpoczynku i orzeźwienia. W kwietniu, kiedy tu byliśmy temperatury były bardzo przyjazne, jak u nas ciepłą wiosną, ale w lipcu średnio 38 stopni. Brr!

OLYMPUS DIGITAL CAMERA
OLYMPUS DIGITAL CAMERA

Przenosimy się nad Ocean. Zmieniają się barwy miast, tu są już nie czerwone lecz błękitno białe. Mniej mi się podoba wybrzeże niż okolice w głębi kraju choć jest ono bardzo urozmaicone. Czasem są to szerokie plaże z białym piaskiem, czasem strome urwiska, niekiedy rozlewiska. Na wysokości miasta Safi przejeżdżamy przez region bardzo uprzemysłowiony. Ogromne czasze zbiorników na gaz, wielkie kombinaty chemiczne które wypuszczają w powietrze jakieś kolorowe gazy czy chmury pyłu zatykające oddech, smrodliwe przetwórnie ryb, zelektryfikowane linie kolejowe. Z rozpędu przejeżdżamy przez Casablankę zatrzymując się tylko na chwilę przy słynnym meczecie, największym w północnej Afryce. Usytuowany jest na cyplu obmywanym falami Oceanu i mieści 30 000 wiernych.

OLYMPUS DIGITAL CAMERA
OLYMPUS DIGITAL CAMERA

Nocujemy w półmilionowym Meknes, które powstało na bazie założonej w 1061 r twierdzy. W XVII i XVIII wieku opasano je 42 kilometrowymi murami wysokimi na 8 metrów. Te mury z ozdobnymi bramami dzielące medynę (stare miasto) na szereg placów są charakterystycznym akcentem dawnej siedziby sułtańskiej położonej wśród gór Średniego Atlasu.

OLYMPUS DIGITAL CAMERA
OLYMPUS DIGITAL CAMERA

Z Meknes podążamy najbardziej uczęszczanym szlakiem turystycznym do nieodległego Volubilis, pozostałości miasta założonego w 44 r. n.e. Niesamowite wrażenie robią przepiękne, kolorowe, rewelacyjnie zachowane mozaiki w łaźniach rzymskich, ślady urządzeń grzewczych, odrestaurowana tłocznia oliwy. Z jakimś dziwnym uczuciem chodzi się po bruku, po którym spacerowali Rzymianie, prawie 2000 lat temu, ogląda place i przykryte szerokimi kamiennymi płytami kanały akweduktów i kanalizacji.

OLYMPUS DIGITAL CAMERA
OLYMPUS DIGITAL CAMERA

Ten piękny pusty o tej porze roku bulwar nadmorski ciągnie się przez całe El Jadida, w którym spędziliśmy ostatnią noc w Maroku. Nazajutrz popędziliśmy ponad 100 km puściutką, malowniczo wijącą się wśród gór autostradą do portu w Ceuta. Zapłaciliśmy niecałe 3,5 euro. Kulczyk zdarłby z nas dużo więcej…

OLYMPUS DIGITAL CAMERA
OLYMPUS DIGITAL CAMERA

Cała nasza grupa, która w ciągu 10 dni przejechała (a właściwie przegnała) 4200 km po Maroku wyszukując boczne drogi z najpiękniejszymi widokami i najliczniejszymi zakrętami. Od lewej Agnieszka i Mateusz (R1200 GS), Przemek i Klaudia (R 1200 RT), ja (R 1150 GS), Czesław (1600 GTL) i Jacek (1600 GTL). Brakuje Pawła, który nam tę wyprawę zorganizował, no ale ktoś musiał nacisnąć spust kamery.

Facebook

Get the Facebook Likebox Slider Pro for WordPress