Tagi Posts tagged with "motocykle BMW"

motocykle BMW

OLYMPUS DIGITAL CAMERA
OLYMPUS DIGITAL CAMERA
OLYMPUS DIGITAL CAMERA

Do zdjęcia z żołnierzami amerykańskimi przed Charlie CHECKPOINT, czyli przed dawnym przejściem granicznym między sektorem amerykańskim i radzieckim w Berlinie, można by skomponować bardzo intrygujący podpis… Ale prawda jest bardziej prozaiczna. Za możliwość sfotografowania się z dwoma – jak sądzę – przebranymi za żołnierzy, amerykańskimi studentami płaci się dwa euro. Działa to tak samo jak zdjęcie z pozującym „posągiem” czy „rycerzem” na warszawskiej Starówce, tylko kosztuje mniej. Bo w Polsce, jak już komuś chce się ruszyć d.. (tu co prawda chodzi o jej bezruch) to każe sobie płacić więcej niż za podobną usługę biorą na Zachodzie. Ale miejsce jest bardzo klimatyczne. Wystawa zdjęć stojących tu naprzeciwko siebie, lufa w lufę, w czasie kryzysu w 1961 r. sowieckich tanków i amerykańskich czołgów pokazuje do jak niebezpiecznych sytuacji może dojść kiedy obszar NATO nie rozdziela od obszaru rosyjskiego żadna strefa buforowa. Wtedy wystarczyłby jeden przypadkowy strzał i zostalibyśmy wszyscy zgrillowani w ogniu III Wojny Światowej.

OLYMPUS DIGITAL CAMERA
OLYMPUS DIGITAL CAMERA

Do Berlina na swój zlot zaprosili nas motocykliści z klubu BMW Spandau. Już któryś rok z rzędu, więc impreza została dobrze spopularyzowana wśród motocyklistów, wielbicieli tej marki w naszym kraju. W tym roku przyjechało do Spandau nie wiele mniej Polaków niż Niemców. Głównym magnesem ściągającym gości z Polski jest wizyta w berlińskiej fabryce motocykli BMW. Niestety nie będzie zdjęć bo fotografowanie jest kategorycznie zabronione, a gospodarze wpadali w panikę, kiedy ktoś wyciągnął komórkę nawet na zewnątrz hal produkcyjnych. (Być może, to przewrażliwienie ma związek z wielką aferą podsłuchową w Niemczech, bo kilka miesięcy temu okazało się, że amerykański sojusznik podsłuchuje również gospodarkę niemiecką. Przewidziane jest nawet specjalne spotkanie Angeli Merkel z prezydentem Obamą).

Wytwarza się tu rocznie około 130 000 motocykli słynących z nowoczesności i niezawodności. Jakość, kontrola jakości, sprawdzanie jakości to najczęściej powtarzane zwroty przez naszego przewodnika po fabryce. Kontroli jakości poddaje się każdą część i każdy zespół, a potem motocykl na każdym etapie jego montażu. Maszyny i urządzenia służące nie do produkcji lecz tylko do kontroli jakości mają czasem kubaturę małego domku, a kosztują od kilkuset tysięcy do 3 mln euro. Ale drugim terminem odmienianym przez naszego cicerone we wszystkich przypadkach było oszczędzanie, oszczędność.

Oszczędza się czas, na przykład przyśpieszając tempo poruszania się taśmy montażowej, oszczędza się materiał, oszczędza na ciężarze maszyn dzięki czemu beemki są o kilkanaście procent lżejsze od konkurencji japońskiej czy włoskiej. Ale oszczędności wychodzą też czasem bokiem, kiedy – co się zdarza Niemcom – mają charakter tzw. „gównozjadztwa”, czyli robi się groszowe oszczędności np. na jakichś osłonach gumowych, które pękają po kilku tysiącach kilometrów.

OLYMPUS DIGITAL CAMERA
OLYMPUS DIGITAL CAMERA

Większość motocyklistów z Polski rozbiła namioty, tak jak to małżeństwo z Kielc na załączonym obrazku, mnie zaziębienie zmusiło do poszukania cieplejszego dachu nad głową. Ponieważ akurat zaczynał się długi weekend związany z wolnym od pracy w Niemczech poniedziałkiem na który wypadły Zielone Świątki, do Berlina zjechało się mnóstwo ludzi i wszystkie hotele z akceptowalnymi cenami były zajęte. Udało mi się za 57 euro (!) za trzy noclegi zarezerwować łóżko w kilkuosobowym pokoju pensjonatu Sena. Pięknie położony w willowej części Spandau pensjonacik z wygodnymi łóżkami, darmowym internetem, miejscem na motocykl i włoską restauracją okazał się miłą niespodzianką. Właściciele, bardzo zamożni sądząc po samochodach i cały personel, to imigranci z Syrii, bardzo przyjaźni. Jednym z współlokatorów był dwudziestoparoletni Syryjczyk. Pierwszej nocy obudził mnie odgłos jakby zanoszenia się płaczem. To był ów Syryjczyk patrzący w komórkę. Biedny chłopiec, myślałem sobie, pewnie ogląda zdjęcia kumpli i rodziny sprzed wojny, która tyle nieszczęść sprowadziła na jego ojczyznę. Długo nie mogłem zasnąć zastanawiając się jak mógłbym mu pomóc, jak go pocieszyć. Nazajutrz bardzo kiepską niemczyzną wyjaśnił mi, że jest w Niemczech od 10 lat z całą rodziną, która mieszka w Bremie. On płakał? Ależ skąd, zanosił się śmiechem oglądając jakąś komedię. Na razie nie pracuje, ale ma jakąś nową pracę na widoku. Następnej nocy młody Syryjczyk miał chyba jeszcze śmieszniejszy film bo zachowywał się jeszcze głośniej, a kiedy film się skończył wyszedł na balkon i otulił się dymem skręta z marihuaną. Kiedy wrócił do łóżka pokój wypełnił intensywny smród tego ziela, które przypieczętuje upadek Starego Kontynentu. Następnej nocy zapalił skręta w łóżku, ale tak nieostrożnie, że musiał wyskoczyć z niego i strzepywać tlące się okruchy na podłogę , włączając oczywiście światło…

Akurat z Syrii mamy przyjąć uciekinierów do Europy. Porozmawiałem o tym z niemieckimi kolegami przy śniadaniu. Byli doskonale poinformowani o tym, że rząd polski, podobnie jak litewski nie jest chętny do przyjęcia kontygentu wyznaczonego naszym krajom przez UE, ale zapewniali „już Unia was do tego zmusi”.

A jakim prawem?! Polska nigdy nie była państwem kolonialnym, nie podbijała Afryki czy Bliskiego Wschodu, nie wykorzystywała żyjących tam ludów, nie niszczyła ich tradycyjnych wartości i form życia społecznego i państwowego. Niech sobie kłopot z uciekinierami biorą na głowę te państwa, które miały tam kolonie, wprowadzały swoje porządki i ciągnęły stamtąd zyski. I nie w proporcji do obecnej wartości swego PKB, ale odpowiednio do swoich zdobyczy kolonialnych. Bardzo wielu uciekinierów przybywa do Niemiec z Kosowa, państwa stworzonego przy pomocy bombowców NATO – no i bardzo dobrze niech się nimi ich protektorzy zajmują. A uciekinierów z Iraku powinno przyjąć państwo, które dokonało inwazji tego kraju pod jakimiś kłamliwym pretekstem. My, co najwyżej, mamy moralne zobowiązanie do przyjęcia jakieś małej części uciekinierów z Afganistanu, pomagaliśmy bowiem w zupełnie nieudanym, ale bardzo krwawym eksperymencie narzucenia żyjącym tam ludom instytucji i wzorów zachodniej demokracji.

OLYMPUS DIGITAL CAMERA
OLYMPUS DIGITAL CAMERA

Zamek Charlottenburg jest centrum historycznego Spandau. W tradycji zlotów motocyklowych leży zwiedzanie regionu, w którym zlot się odbywa. Gospodarze z klubu motocyklowego BMW Spandau,zorganizowali to niezwykle sprawnie. Rano pojechaliśmy w objazd po 5-milionowej stolicy Niemiec, kto chciał mógł się wybrać na zwiedzanie wieczorne, a po południu w urokliwe okolice.

OLYMPUS DIGITAL CAMERA
OLYMPUS DIGITAL CAMERA

Zbombardowany w 1943 r Gaedechtniskirche przy najelegantszej ulicy Berlina Zachodniego Kurfuersterdamm jest świadomie utrzymany w stanie ruiny. Ma przypominać tę straszną wojnę i służyć jako memento, że wojna już nigdy nie może wyjść z terenu Niemiec.

Wspaniałe hotele, biurowce i gmachy użyteczności publicznej powstały wokół Potsdamer Platz w ciągu ostatnich 20 lat.

OLYMPUS DIGITAL CAMERA
OLYMPUS DIGITAL CAMERA

Znajduje się tu też państwowa opera.

OLYMPUS DIGITAL CAMERA
OLYMPUS DIGITAL CAMERA

Pamiątki po NRD wciąż budzą u wielu Berlińczyków nostalgię za „socjalistycznym państwem robotników i chłopów”. Niepojęta jest ludzka natura, było to przecież więzienie dla 16 mln Niemców mających pecha, że mieszkali w radzieckiej strefie okupacyjnej (przekształconej w 1949 r. w satelickie państwo).

OLYMPUS DIGITAL CAMERA
OLYMPUS DIGITAL CAMERA

Takie wieże strażnicze na granicy NRD i RFN były zlokalizowane na tyle blisko siebie, żeby dwuosobowe, uzbrojone w ostrą amunicję załogi pełniące służbę wartowniczą 24 godziny na dobę, mogły utrzymywać ze sobą kontakt wzrokowy.

OLYMPUS DIGITAL CAMERA
OLYMPUS DIGITAL CAMERA

Okolice Lustgarten to najbardziej zabytkowa część Berlina. Powyżej katedra Berliner Dom.

OLYMPUS DIGITAL CAMERA
OLYMPUS DIGITAL CAMERA

Znajduje się tu też mnóstwo muzeów ze słynnym Pergamon na czele, najważniejszym obiektem muzealnym w Europie obok Ermitażu w Sankt Petersburgu i Luwru w Paryżu.

OLYMPUS DIGITAL CAMERA
OLYMPUS DIGITAL CAMERA

Taki dowcipny piwowóz, napędzany pedałami przez jadących nim piwoszy, pozwala łączyć przyjemne z pożytecznym.

OLYMPUS DIGITAL CAMERA
OLYMPUS DIGITAL CAMERA

Najsłynniejsza brama świata, Brandenburger Tor. To tu, kiedy Chruszczow zaczął oddzielać murem wschodni Berlin, prezydent Kennedy wypowiedział historyczne zdanie „Ja jestem Berlińczykiem”,.

OLYMPUS DIGITAL CAMERA
OLYMPUS DIGITAL CAMERA

Reichstag, centrum władzy politycznej współczesnych Niemiec.

OLYMPUS DIGITAL CAMERA
OLYMPUS DIGITAL CAMERA

Stadion wybudowany przez ulubieńca Hitlera, młodego architekta Alfreda Speera był centralnym punktem Olimpiady w 1936 r. Teraz pełni funkcje stadionu piłkarskiego m.in. mieszczącego 60 000 kibiców. Tu odbędzie się finał Ligi Mistrzów.

OLYMPUS DIGITAL CAMERA
OLYMPUS DIGITAL CAMERA

Lasy, pola, mnóstwo jezior, rzek i kanałów są przepięknym zapleczem niemieckiej stolicy. Gdybyśmy chcieli dogonić Berlin pod tym względem, trzeba by przenieść Warszawę do Giżycka…

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

Kiedy zacząłem się zastanawiać jak zatytułować swoje obserwacje i rozmyślania podczas 4 400 kilometrowej podróży motocyklem (BMW R1150 GS z 2001 r) po Maroku przyszły mi do głowy trzy spostrzeżenia, które najbardziej różniły się od tego co spodziewałem się zobaczyć w tym afrykańskim kraju graniczącym z pustynią Sahara.

Wyobrażałem sobie ten kraj w rodzaju Egiptu, pustynny i zasłany… torebkami foliowymi. Nic bardziej fałszywego. Maroko jest duże (447 tys. km kw. , Polska 312 tys.) i w znacznej części pokryty górami (o wysokości do 4160 m n.p.m.) co łącznie z wpływem Oceanu Atlantyckiego (prawie 1900 km wybrzeża Oceanu i Morza Śródziemnego) powoduje, że inaczej niż np. w Grecji czy Chorwacji, już nie mówiąc o Egipcie krajobraz jest prawie wszędzie zielony, a w górach  drzewa rosną na większej wysokości niż u nas. Zaskakuje obfitość wody, często widzi się rzeki, jeziora, sztuczne zalewy, strumyki z małymi wodospadami, kanały irygacyjne czy choćby duże kałuże wody w wyschniętych korytach rzek, które na południu kraju „czynne” są tylko okresowo. Jeśli zaś chodzi o czystość, to w miastach jest tak jak u nas, czyli poprawnie, natomiast poza miastami tam jest bez porównania czyściej. Nigdzie, w żadnym rowie przy drodze nie widziałem wyrzuconego z samochodu worka ze śmieciami, butelek czy puszek.

OLYMPUS DIGITAL CAMERA
OLYMPUS DIGITAL CAMERA

W wielu krajach arabskich turyści narażeni są na nachalne zainteresowanie miejscowych. W Maroku to zainteresowanie ma przyjazny charakter, a dzieci (których jest tu mnóstwo:1/3 społeczeństwa) pozdrawiały naszą grupę sześciu motocykli tak entuzjastycznie jakbyśmy rozrzucali dolary. Na trasie spotkałem 70 letniego Holendra samotnie podróżującego motocyklem, który w Maroku był już 30 razy, często przejazdem do Mali czy Senegalu. Twierdził, że to absolutnie bezpieczny kraj, na ogół nocuje w namiocie rozbitym „na dziko”, na motocyklu na ulicy zostawia kask, rękawice i nigdy mu nic nie zginęło. W końcu to kraj muzułmański, gdzie za kradzież obcinano ręce…

OLYMPUS DIGITAL CAMERA
OLYMPUS DIGITAL CAMERA

Bramą do Maroka jest hiszpańskie miasto Malaga gdzie przyleciałem z Warszawy liniami norweskimi za jedne 600 zł w obie strony. Paweł przywiózł nam tu motocykle busem z przyczepą. Zestaw transportowy zostawił po prostu i bezpłatnie na pierwszej lepszej ulicy gdzie nie było żadnego zakazu. Jest to takie dziwne miasto – dziwne dla nas, przybyszy z krajów o represyjnym nastawieniu wobec zmotoryzowanych ze strony wszystkich, którzy maja jakąkolwiek władzę – gdzie można parkować wszędzie (o ile nie ma ograniczeń np. przed hotelem czy szpitalem) i to bezpłatnie. Władze miejskie mają tu inne podejście do swoich „poddanych” i ich potrzeb. Np. w Torremolinos, opodal Malagi widziałem dwa komunalne place zabaw specjalnie dla psów.

OLYMPUS DIGITAL CAMERA
OLYMPUS DIGITAL CAMERA

Z wejściem ze śluzą, żeby wychodzący zwierzak nie wypadł na ulicę, z przyrządami „gimnastycznymi” jak kładka-huśtawka czy drabina przystosowana dla czworonogów.

Z Malagi jedziemy 120 km szeroką trasą szybkiego ruchu, równoległą do płatnej autostrady, do portu w Algeciras, na Zachód od Gibraltaru. Morze, góry, eleganckie hotele, piękne widoki przypominające Lazurowe Wybrzeże, francuską perłę Morza Śródziemnego Z ciężkich chmur zaczyna padać deszcz. W połowie kwietnia jest zaledwie kilkanaście stopni ciepła. Po półtorej godzinie płynięcia promem, lądujemy w hiszpańskiej enklawie Ceuta, już w Afryce.

OLYMPUS DIGITAL CAMERA
OLYMPUS DIGITAL CAMERA

Jest to przepiękne, bogate miasto położone na siedmiu wzgórzach i półwyspie wrzynającym się w Morze Śródziemne. Na zdjęciu słynny pomnik Herkulesa rozpychającego brzegi Afryki i Europy. Przejście graniczne, po stronie marokańskiej zdaje się początkowo potwierdzać wszystkie uprzedzenia wobec krajów arabskich. Otacza nas kilkunastu bezzębnych, czterdziestoletnich staruszków w szlafrokach z kapturami oferujących pomoc w wypełnieniu dokumentów. I faktycznie sprawnie wypisują nam jakieś papierki i zręcznie kierują do umundurowanych pograniczników. Biorą za to po 10 drachm od łebka czyli po jednym euro. Opłacało się bo cała odprawa trwała może 15 minut choć kontrola graniczna jest pięcioetapowa. Jeden mundurowy stawia stempel, po czym idzie się do następnego, kilkanaście metrów dalej, który sprawdza pieczątkę i kieruje do następnego itd.

Pierwsze wrażenie po marokańskiej stronie granicy jest fatalne. Podchodzą jak wygłodniałe psy odpędzane przez policjantów jacyś młodzi oberwańcy przy których warszawscy bezdomni wyglądają jak dżentelmeni z londyńskiej City. Żebrzą o pieniądze, coś do jedzenia, papierosa. Opisuje ten incydent, żebyście się na początku nie zrazili do tego kraju i jego mieszkańców. To nie byli Arabowie lecz Cyganie. I już nigdy więcej, podczas całej trasy liczącej 4000 km nic podobnego się nam nie przydarzyło.

OLYMPUS DIGITAL CAMERA
OLYMPUS DIGITAL CAMERA

Dokładnie opisana historia tych ziem liczy ponad trzy tysiąclecia. Zajmujące 40 hektarów ruiny rzymskiego miasta Volubilis słyną z świetnie zachowanych mozaik. A najstarszy kamienny eksponat datowany jest na 285 rok przed naszą erą. .Jeszcze wcześniej tę część Afryki kolonizowali Fenicjanie bo już w XII wieku przed naszą era budowali pałace, miasta, porty. W tym czasie nasi przodkowie zajmowali się zbieractwem i mieszkali albo jeszcze w szałasach albo może już w kurnych chatach. Potem w V w p. n. e. rozwijali ten kraj Kartagińczycy, a sto lat przed urodzeniem Chrystusa zaczęli się tu osiedlać Rzymianie. I pozostawili po sobie nie tylko ruiny wspaniałych budowli czy nawet całych miast, ale też genetyczne ślady wielowiekowej kultury widoczne na twarzach współczesnych mieszkańców Maroka. Są kulturalni, noszą się godnie a ich ciemne oczy błyszczą inteligencją. Co się zaś tyczy urody kobiet, to trzeba przyznać, że Berlusconi ma świetny gust (bohaterką bunga-bunga była młoda Marokanka). Kobiety w kolorowych powłóczystych szatach, z włosami zakrytymi lub nie tworzą barwny element marokańskich miast. Ale zasiedlają je głównie dzieci, grzecznie, dużymi grupami idące lub jadące na rowerach do szkoły albo wracające z niej. Szkoły są duże ogrodzone murami – które w Maroku pełnią funkcję zwykłych ogrodzeń – i czynne od rana do wieczora. Najwyraźniej muzułmańskie Maroko nie ma problemów z niżem demograficznym (w latach 50-tych 7 mln mieszkańców, ostatnio ponad 32 mln) i szkoły muszą pracować na dwie zmiany.

OLYMPUS DIGITAL CAMERA
OLYMPUS DIGITAL CAMERA

Z przejścia granicznego jedziemy pięknym bulwarem (w drodze powrotnej pojedziemy równoległym odcinkiem malowniczej autostrady) wzdłuż wybrzeża Morza Śródziemnego mijając ogrody ekskluzywnych hoteli do miasta Tetuan. Europejskie, pełne palm i zieleni miasto z architekturą, którą nazwałbym „mauretańską” i imponującymi gmachami różnych urzędów.

OLYMPUS DIGITAL CAMERA
OLYMPUS DIGITAL CAMERA

A potem Paweł poprowadzi nas na boczną drogę prowadzącą dziesiątkami jeśli nie setkami serpentyn przez masyw górski Er Rif. Tu ze zdumieniem stwierdzamy, że drogi w Maroku, nie tylko w tej części najbliższej Europie, ale jak się potem okazało, w całym kraju, są bez porównania lepsze niż w Polsce. Mają lepszą nawierzchnie i są lepiej utrzymane! I oznakowane! To znaczy jest najwyżej jeden procent tych wszystkich znaków drogowych jakie są ustawione przy polskich szosach i ulicach. Ta lawina znaków drogowych w Polsce wywołuje co najwyżej oczopląs kierowców, a na pewno nie poprawia bezpieczeństwa. Tam są w zasadzie tylko znaki stop i dwa znaki ograniczające prędkość: do 60 km/godz w miastach i do 100 km/godz. na szosach. Te ograniczenia są tak rozsądne, że choć mijaliśmy dziesiątki posterunków policyjnych czy królewskiej żandarmerii monitorujących szybkość pojazdów wjeżdżających do miast czy osiedli nigdy nie wpadliśmy w pułapkę radarową, bo tak liberalne przepisy przestrzega się bez przymusu. Nawiasem mówiąc w czasie całej podróży po Maroku i paruset kilometrów po Hiszpanii, łącznie około 4500 km widzieliśmy jedną, jedyną kolizję. W bezludnej okolicy jakiś kierowca osobowego auta najechał z tyłu ciężarówkę. Pewnie zaspał. W Polsce na tak długiej trasie widzielibyśmy zapewne sto razy więcej stłuczek i kolizji. Dokładnie tyle razy więcej ile razy więcej lobby producentów znaków drogowych i polscy urzędnicy uwielbiający wychowywać, zakazywać, nakazywać umieścili tych znaków przy naszych drogach.

OLYMPUS DIGITAL CAMERA
OLYMPUS DIGITAL CAMERA

Pierwszy kontakt z marokańską gastronomią w jej ulicznym wydaniu. Na ulicy, pod zadaszeniem z plandeki wiszą półtusze wołowe i baranie. Na pocieszenie dodam, że w Maroku nie ma much i innych latających insektów (za to na południu można spotkać – choć lepiej nie – skorpiony).Tuż obok duży grill. Wyobrażam sobie jakby na ten widok zareagowały paniusie z naszego SANEPID-u…Do steków wołowych podają sałatkę z pomidorów, cebuli i papryki. Zjadamy to ze smakiem puszczając mimo uszu przestrogi przed jedzeniem surowizny w tym afrykańskim kraju. Przez cały pobyt myjemy zęby wodą z kranu, pijemy owocowe soki wyciskane na ulicznych straganach i właściwie nikt z naszej ósemki nie miał żadnych, a przynajmniej wymagających czegoś więcej niż węgla, sensacji żołądkowych. Zemsta Faraona czyha na wydelikacone żołądki Europejczyków w Egipcie, tu nie.

OLYMPUS DIGITAL CAMERA
OLYMPUS DIGITAL CAMERA

Wieczorem docieramy do malowniczego Chefchaouene, z domami pomalowanymi na niebiesko i piękną starówką. Nocujemy w klimatycznej oberży urządzonej z najwyższym estetycznym smakiem. Nie jest to wyjątek. Wszystkie zabudowania w Maroku są mniej czy więcej udekorowane.

Za murami okalającymi medynę rozciągają się skaliste, ale łagodne wzgórza łańcucha górskiego Rif. Dolina zielona, żyzna i podobno wykorzystywana do uprawy marihuany. Ale nikt nam nie proponował jej zakupu czyli kifu, mieszaniny marihuany i tytoniu, a my wolimy andrenalinę fundowaną nam przez motocykle. W następnych dniach mieliśmy jej w nadmiarze…

OLYMPUS DIGITAL CAMERA
OLYMPUS DIGITAL CAMERA

Ale najpierw ciesząc oczy pięknymi krajobrazami, z przystankiem nad wielkim zalewem Al Waha dojeżdżamy do Fezu

Facebook

Get the Facebook Likebox Slider Pro for WordPress