Tagi Posts tagged with "fotoradary"

fotoradary

сколько осталось органов Inaczej Święto Fotoradarów. W czwartek 21 kwietnia policja „suszy” chyba w całej Europie. W Niemczech przez 24 godziny.  Cel akcji oczywiście szlachetny – podniesienie bezpieczeństwa użytkowników dróg. Tyle, że – jak wskazują niemieccy eksperci – przekroczenie dopuszczalnych limitów szybkości jest powodem zaledwie 5 procent (!) wypadków i kolizji. Na liście przyczyn wypadków, jazda z szybkością wyższą od dozwolonej zajmuje dopiero czwartą pozycję (na pierwszej jest wymuszanie pierwszeństwa). Przedstawiciel związku zawodowego policjantów w Niemczech skrytykował z kolei akcję fotoradarową ponieważ wiąże personel i brakuje policjantów do innych zadań, bardziej potrzebnych dla podniesienia bezpieczeństwa na drogach.

способы оплаты слова Zawsze będę  uważał, że praprzyczyną ogromnej większości wypadków drogowych jest chamstwo kierowców czyli nie zwracanie uwagi na innych użytkowników dróg, nie liczenie się z nimi, nie uwzględnianie potrzeb innych uczestników ruchu. Co objawia się w różny sposób, w tym – właśnie: między innymi, ale nie wyłącznie – szybkością przekraczającą liczbę zamkniętą w kółku na znaku drogowym. Ale choć bardzo wielu doświadczonych kierowców podziela tę opinię, obowiazującą „narracją” jest pieprzenie na temat piratów drogowych jeżdżących szybciej niż dopuszczają ograniczenia wymyślone przez jakichś zaspanych urzędników. Nikogo też nie dziwi, że za podniesieniem wysokości mandatów – a w 90 proc. dotyczą jazdy szybszej od dopuszczalnej  – najbardziej gardłują posłowie, choć akurat ich to nie dotyczy bo korzystają z immunitetów.

учебник истории россии fb2 Dziś o mało nie zginąłem na motocyklu. Jechałem w silnym deszczu, na śliskiej jezdni, wąską ulicą w Nadarzynie. W moją stronę nie było w ogóle ruchu, a w przeciwnym kierunku stał korek kilkuset metrowej długości. I w pewnym momencie z tego sznura stojących aut, wyjechał na mój pas jakiś niecierpliwy idiota, który popędził prosto na mnie, na czołówkę, bo chciał zdążyć skręcić w lewo. Jakimś cudem, w ostatnim momencie cham oprzytomniał, przycisnął się do szeregu aut stojacych po swojej prawej stronie i się zatrzymał zostawiając mi mniej niż metr przejazdu obok wysokiego krawężnika.

порно видио школьный 3gp Kiedyś mówiło się, że jest u nas więcej wypadków bo mamy gorsze drogi, a ja zawsze bedę twierdził, że mamy wiecej wypadków, bo mamy więcej chamstwa. Chamstwo rozlewa się także na autostrady i drogi szybkiego ruchu znajdując tam doskonałe miejsce do bujnego rozwoju. Na nowej obwodnicy Warszawy niektóre pasy dojazdowe do głównych szlaków są nieco za krótkie i kierowcy chcący się włączyć do głównego ruchu muszą się wciskać między samochody pędzące autostradą. W Europie jadący autostradą albo zwalniają, albo zjeżdżają na lewy pas, w każdym razie liczą się z potrzebami kierowców chcących się włączyć do ruchu. Ci nie mogą się przecież zatrzymać na końcu pasa  dojazdowego. Natomiast nasz, polski cham, jedzie nie zwracając na nic uwagi, ma przecież pierwszeństwo! Na końcu pasa dojazdowego dochodzi do sytuacji grożacych wypadkami. Radiowozy z wideoradarami powinny patrolować te nowoczesne szlaki komunikacyjne wyłapując chamów nie umiejących z nich korzystać, a nie ustawiać się z suszarkami w miejscach utudniających płynnośc przejazdu. Oczywiście, jeśli ktoś pędzi o kilkadziesiat kilometrów na godzinę szybciej od innych uczestników ruchu to zagraża ich bezpieczeństwu, czyli znów mamy przypadek chamstwa. Policja powinna walczyć z chamstwem! Suszarki mają tu skromne zastosowanie.

модная туника схема pawelkapuscinski.pl

Znów wypadł z trasy polski autobus. W Czechach, na prostej drodze, ale o 2 w nocy. Klasyka! Dlaczego najlepsi, najbardziej odpowiedzialni kierowcy prowadzący autobusy tak relatywnie często ulegają wypadkom. Te wypadki są dokładnie badane i przyczyną okazuje się na ogół nie zły stan techniczny, nie zła droga, nie alkohol lecz senność. Najbardziej zagrożeni nią są wszyscy długodystantowcy czyli np. kierowcy TIR. Też częsta przyczyną wypadków z ich udziałem jest milisekundowy sen za kółkiem. A ilu to dotyczy kierowców samochodów osobowych, które – jak później czytamy w protokołach policyjnych – z niewiadomych przyczyn  zjechali na lewą stronę drogi!

A nam wbija się w głowę, że przy pomocy fotoradarów zmniejszy się szybkość jazdy i tym samym liczba wypadków. Jest to bzdura, ale wygodna dla polityków, którzy osobiście nie są zagrożeni punktami i mandatami, a udają tak bardzo zaangażowanych w poprawę bezpieczeństwa.

Jeśli to się nie zmieni przyłączę się do tych którzy wznoszą modły „Ojczyznę wolną racz nam zwrócić Panie”. Żyjemy pod okupacją! Prowadząc motocykl czy samochód  po polskich drogach czuję się jakbym się znajdował  w okupowanym kraju. Jadąc odpowiedzialnie, bezpiecznie, rozsądnie  i z  szybkością dostosowaną do aktualnych warunków (innych użytkowników, pogody, nawierzchni itp) cały czas muszę wypatrywać patroli lub urządzeń zamontowanych przez władze okupacyjne, które usiłują mnie zmusić do jazdy wolniejszej  niż – w danej chwili – szybkość całkowicie bezpieczna. Będąc absolutnie przyzwoitym obywatelem TEGO kraju  (który m.in. w czasie ponad półwieku spędzonego za kółkiem nie spowodował, ani nawet nie był uczestnikiem żadnego wypadku) wyjeżdżając na szosę czuję się jak notoryczny przestępca na którego okupant zastawia pułapki i zasadzki. To nie do wytrzymania, pani Kopacz!

pawelkapuscinski.pl

Rumunia i Bułgaria – Jeszcze tu wrócimy /4/

Bułgaria słynie ze swoich pięknych, szerokich plaż z białym piaskiem. Ale są wyjątki. W Białej, gdzie zakotwiczyliśmy – w połowie drogi z Warny do Burgas – plaży prawie nie ma. Wysoki klif zbudowany z błota jak w Los Angeles opada prawie do samej wody. Na początku było jeszcze parę metrów piachu, ale trzeciego dnia zaczęło wiać i wysokie fale wymyły cały piasek. Wejść do wody odważył się jeden śmiałek, nie bojący się, że zmasakrują go fale przyboju mielące kamienie na dnie przy brzegu. Trzeba było zwiedzać okolice…

OLYMPUS DIGITAL CAMERA
OLYMPUS DIGITAL CAMERA
OLYMPUS DIGITAL CAMERA
OLYMPUS DIGITAL CAMERA

Nesseber zapamiętałem z wycieczki w latach 70. ubiegłego wieku jako malownicze miasteczko położone na półwyspie wżynającym się głęboko w morze. I to się nie zmieniło. Tyle, że stare miasto i pozostałości zabudowy rzymskiej otacza teraz kilka pierścieni luksusowych i wielkich hoteli. Klimat gdzieś się ulotnił, zwłaszcza, że miasteczko stało się w miejscem ogólnokrajowego zjazdu handlarzy odpustową tandetą.

OLYMPUS DIGITAL CAMERA
OLYMPUS DIGITAL CAMERA
OLYMPUS DIGITAL CAMERA
OLYMPUS DIGITAL CAMERA
OLYMPUS DIGITAL CAMERA
OLYMPUS DIGITAL CAMERA

Sozopol przechowywałem w pamięci jako wyjątkowo urokliwe miasteczko malarzy, rzeźbiarzy, pełne galerii i lokalików z gitarzystami i rozdyskutowanymi brodaczami. Biegnące w górę lub w dół wąskie uliczki obudowane są drewnianymi okazałymi domami z charakterystycznymi wykuszami. Uliczki poprzetykane maleńkimi kamiennymi cerkiewkami i placykami z widokiem na morze. Taki Kazimierz nad Wisła do trzeciej potęgi. Znaleźliśmy się tam w 1988 r. płynąc z Burgas do Istambułu. W nocy, w gęstej mgle żeglując maleńkim jachtem bez żadnej elektroniki, mając tylko mapy, które dostaliśmy w darze od załogi rosyjskiego statku w Burgas trochę pobłądziliśmy, omal nie wpadliśmy na mieliznę, ale w końcu wypatrzyliśmy w mroku kawałek wolnego miejsca przy nadbrzeżu. Nagle zrobiło się jasno jak w dzień od skierowanych na naszą łupinkę reflektorów, pojawili się jacyś dziko gestykulujący żołnierze. Okazało się, że wylądowaliśmy w środku portu wojennego. Najpierw było nerwowo i służbowo, ale potem całkiem swojsko i po słowiańsku miło. Mogliśmy się nawet udać na zwiedzanie miasteczka. Teraz po bazie wojennej został jakiś jeden okręt z lufami do strzelania. A miasteczko pokryła gęsta szarańcza turystów i nieprzeliczona masa samochodów. Zresztą ładnych, nowych, czystych, nie widzieliśmy żadnej Łady za to nowiutkie Masseratti i owszem, było. Także tu dawny urok miejsca gromadzącego artystów prysnął, też za sprawą tysięcy straganów z odzieżą, biżuterią, kapeluszami, butami, pamiątkami itd. wśród których przesuwa się tłum turystów z dzieciakami ciągnącymi rodziców do stoisk z lodami i innymi słodyczami. Następnym razem przyjedziemy tu nie w sierpniu, w środku sezonu, ale we wrześniu lub czerwcu. Bo nadal jest to przepiękne miejsce w Europie.

OLYMPUS DIGITAL CAMERA
OLYMPUS DIGITAL CAMERA

W upale przekraczającym 30 stopni ruszamy w stronę domu. Remontowany most na Dunaju między bułgarskim Ruse, a rumuńskim Giurgiu przejeżdżamy tym razem gładko, za to na obwodnicy Bukaresztu wpadamy w koszmarny korek setek TIR-ów. Co się okazało stołeczną obwodnicę przecina jakaś ulica z pierwszeństwem przejazdu i bez żadnej sygnalizacji świetlnej. Więc tak jest tu zawsze…

Za Ramnicu Valcea wjeżdżamy w Karpaty Południowe z przepięknymi widokami. Najpierw egzaminują nas serpentyny, ale potem jedziemy po płaskim równolegle do słynnej Trasy Transfogarskiej, którą pokonaliśmy jadąc nad Morze Czarne.

OLYMPUS DIGITAL CAMERA
OLYMPUS DIGITAL CAMERA

Jedziemy wzdłuż rzeki zagrodzonej tamą, która utworzyła duży zalew u stóp gór pokrytych lasami znad których wyłaniają się nagie, skaliste szczyty. Jest to Park Narodowy Cosina. Zatrzymujemy się w miejscowości przypominającej naszą Krynicę, stylowe pensjonaty przedwojenne, eleganckie hotele. Atrakcją jest kąpielisko termalne czynne w dzień, a potem od godz. 21 do 1 w nocy. Jest już wieczór, a mnóstwo ludzi szuka kwater, nam udało się znaleźć maleńki pokój w pensjonacie za 80 lei (praktycznie = 80 zł). O ile w Bułgarii turyści byli głównie zagraniczni, przede wszystkim Rosjanie, to w Rumunii są właściwie wyłącznie obywatele tego kraju. Jest ich niespełna 20 mln, a parę lat temu było już 24 mln.

OLYMPUS DIGITAL CAMERA
OLYMPUS DIGITAL CAMERA

Nazajutrz Ania katuje mnie zwiedzaniem Sibiu/Hermannstadt w temperaturze 34 stopni. Ale nie żałuję. Jest to najpiękniejsze miasto Rumunii, stolica Siedmiogrodu, założone przez kolonistów z Saksonii w XII wieku. Już w XIII wieku działał tu szpital miejski, bibloteka itd. W 1905 r Sibiu miało już tramwaj elektryczny jako drugie miasto w Europie. Po I wojnie światowej i rozpadzie Austro-Węgier przyłączono Transylwanię do Rumunii. A potem już było coraz gorzej. Hitler miał ideę zgromadzenia wszystkich Niemców w Rzeszy, więc przesiedlał ich bliżej centrum min. tzw. „czarni” (od ciemniejszej skóry) lokowani byli na terenie Wielkopolski włączonej do Niemiec w gospodarstwach z których wysiedlano polskich właścicieli. Era Caucescu zakończyła się masowym exodusem Sasów do RFN. Może dlatego zajmujące duży obszar stare miasto, choć nadal piękne, robi wrażenie trochę opuszczonego. Wiele pięknych kamienic straszy brudnymi oknami niezamieszkałych mieszkań. Miejmy nadzieję, że odżyje w ramach UE.

OLYMPUS DIGITAL CAMERA
OLYMPUS DIGITAL CAMERA

Niemieccy czeladnicy branż budowlanych kontynuują tradycje średniowieczną i wyposażeni w symboliczną kwotę wędrują po Europie utrzymując się z prac budowlanych. W Hermannstadt wyremontowali kamieniczkę tuż przy jednej z bram miejskich na swoją siedzibę. Dwaj sympatyczni Niemcy chętnie opowiadają o swoim Towarzystwie Wędrowców.

OLYMPUS DIGITAL CAMERA
OLYMPUS DIGITAL CAMERA

Następny nocleg przed Oradeą, a potem ciurkiem do Warszawy, pasażerka twierdzi, że jej się pupa spłaszczyła. Przejazd przez Węgry znów męczy poprawną szybkością. O ile w Rumunii koncentrowaliśmy się na szybkim, sprawnym i bezpiecznym przemieszczaniu się, o tyle w Rumunii – jak w Polsce – znaczną część uwagi poświęcamy wypatrywaniu policyjnych fotoradarów (na trójnogach). O ile rumuńscy kierowcy jeżdżą kulturalnie i radośnie, to sterroryzowani, odmóżdżeni kierowcy węgierscy wloką się nie miłosiernie. Nic dziwnego, że wykazują się tak małą przedsiębiorczością i inicjatywą, a kraj radzi sobie najgorzej z wszystkich, które od niedawna cieszą się wolnością.

Liczy się szybkość wobec innych samochodów, a nie wobec słupa z fotoradarem.

Typowy obrazek na ulicach Warszawy w godzinach porannych. Sznur samochodów wolno się porusza, a nad prawidłowością ruchu czuwa bezrobotny chwilowo fotoradar. Ale na poboczu dwaj, albo kilku dżęntelmenów w nienagannych garniturach zawzięcie dyskutuje kto ponosi winę za stłuczkę w której właśnie uczestniczyli. Wreszcie na dachach korporacyjnych limuzyn piszą sobie oświadczenia…

Jeden jechał 30 km na godzinę, jak wszyscy, a drugi usiłował ślizgać się z pasa na pas z szybkością 45 km na godzinę i zajechał temu pierwszemu drogę. Wobec fotoradaru obaj są niewinni, sprawca też, a jednak parę zderzaków i szkła z kilku lamp walają się po jezdni. дагестанское бесплатное порно Bo dla bezpieczeństwa ruchu znaczenie ma nie szybkość bezwzględna zapisana w móżdżku komputerowym fotoradaru, ale szybkość względna mierzona w stosunku do szybkości z jaką poruszają się inne samochody. W tym przypadku pirat jechał o 50 proc. szybciej niż pozostali kierowcy. I to była pierwsza przyczyna kolizji. A druga – klasyczna, stanowiąca tło ogromnej większości tego typu zdarzeń czyli chamstwo. Jeden z tego towarzystwa wykazał się odrobiną chamstwa „ расписание авт егорьевск a co tu się taki będzie pchał przede mnie”, a drugi chamstwem pełnowymiarowym czyli – порно дочь лижет попу у взрослой мамы „JA się śpieszę, JA muszę być pierwszy, a co MNIE obchodzą inni”.

W takich okolicznościach fotoradar jest zupełnie zbędny, więc stoi sobie nieużytecznie jako pomnik głupoty schematycznego myślenia. Za to wieczorem lub w nocy kiedy szeroka arteria jest prawie pusta, bezmyślne oko fotoradaru błyska za każdym razem kiedy mija go kierowca nie z tej okolicy, który urządzenia nie zauważył, ponieważ się nie rozglądał wiedząc, że jedzie z bezpieczną szybkością.

Nie da się wyznaczyć rozsądnych limitów szybkości, które byłyby uzasadnione przez cała dobę, w każdych okolicznościach. Szybkość, która byłaby niebezpieczna w dzień powszedni, jest zupełnie niegroźna w nocy czy w okresie, kiedy „wszyscy” wyjechali na wakacje. Ale fotoradar jest zaprogramowany na limit szybkości niebezpiecznej tylko potencjalnie, tylko w pewnych warunkach. To tak, jakby karać wszystkich mężczyzn za to, że noszą ze sobą potencjalne narzędzie gwałtu…

Ogromna większość ludzi jest rozsądna, ale zdarzają się wariaci, osobnicy pozbawieni wyobraźni, którzy pędzą z szybkością zawsze niebezpieczną. Takich prawdziwych piratów należałoby rzeczywiście wyselekcjonować i konsekwentnie z ruchu wyeliminować. Ale byłoby to możliwe wtedy, kiedy fotoradary nastawione byłyby na szybkość dużo większą od przepisowej. Kiedy zasadniczo zmniejszyłaby się lawina „donosów” fotoradarów do przypadków naprawdę patologicznych.

Niemieckie pismo „Motorradfahrer” zamieściło nie dawno ciekawą informację o wyroku na pewnego motocyklistę, który nie złamał żadnej reguły ruchu drogowego. Jechał całkowicie przepisowo bo 200 km na godzinę na autostradzie na której nie było żadnych ograniczeń szybkości. I nie popełnił też żadnego błędu w sytuacji w której doszło do wypadku, który pozwoliłby mu przypisać winę za ten wypadek. Sąd jednak orzekł, że jeśli ktoś jedzie 200 km na godzinę i bez własnej winy jest zamieszany w kolizję to ponosi za nią 40 proc. odpowiedzialności. Zgadzam się z tym wyrokiem choć przed przebudową „gierkówki”, na pustym odcinku przez las przed Wolicą zawsze kiedy jechałem do Warszawy Banditem 1250 rozkoszowałem się 180 km na godzinę. Z lasu nie wychodzą żadne boczne drogi, ruch przepędził zwierzynę więc jedynym niebezpieczeństwem były radiowozy czające się na zakręcie w Wolicy. Raz się na niego nadziałem, ale na szczęście jechałem BMW R1150GS więc tylko sto parę kilometrów na godzinę, a panowie policjanci uwierzyli, że od ponad pół wieku jeżdżę bez kolizji, więc skończyło się na pouczeniu.

Facebook

Get the Facebook Likebox Slider Pro for WordPress