Tagi Posts tagged with "alkohol za kierownicą"

alkohol za kierownicą

W Niemczech ocena wagi przewinienia kierowcy jest zależna od potencjalnych zagrożeń dla innych uczestników ruchu. Zatrzymany przez policję kierowca z 0,3 promila alkoholu we krwi nie ponosi żadnych konsekwencji jeśli jedzie normalnie i niczym nie „podpadł”. Natomiast jeśli by spowodował wypadek wtedy musi się liczyć z karą aresztu, utratą prawa jazdy, koniecznością wyrównania szkody i zapłacenia odszkodowania ofierze ( dopiero przekroczenie 0,5 promila wywołuje zawsze konsekwencje prawne). U nas jak wiadomo przekroczenie 0,2 promila to wykroczenie, a 0,5 promila to przestępstwo.

Jak najdalszy jestem od pomysłów, żeby zmiękczyć nasze srogie kary dla osób prowadzących pod wpływem alkoholu samochód, motocykl, czy nawet rower (choć w tym ostatnim przypadku coś się zmienia i już nie zamykamy pijanych rowerzystów do więzień, co było ewidentnym „przegięciem”). Orzekając karę za wszystkie wykroczenie drogowe – z wyjątkiem nietrzeźwości – dobrze by było brać pod uwagę, czy sprawca zagrażał tylko sobie, czy też narażał również życie, zdrowie lub mienie innych osób. To powinno być zasadą!

Zgodzę się, że w Polsce nie może być mowy o jakimkolwiek różnicowaniu winy w przypadku jazdy po kielichu. Żadnych kompromisów. Powołam się tu na bardziej wyrozumiałe przepisy niemieckie wobec kierowców z promilami, tylko po to żeby pokazać zasadniczą różnicę w podejściu do odpowiedzialności za wyrządzenie szkody innym. Jest oczywiste, że pijany rowerzysta na ścieżce rowerowej zagraża wyłącznie sobie, przeważnie nabiciem guza. Prawdopodobieństwo, że spowoduje w takich okolicznościach wypadek w którym ucierpią inni jest nieskończenie małe. Co innego kierowca samochodu czy motocyklowego bolidu. Tym się chyba kierował niemiecki ustawodawca wprowadzając limit do 0,5 promila zawartości alkoholu we krwi dla kierowców pojazdów mechanicznych i aż 1,6 promila dla rowerzystów (ostatnio dyskutuje się tam czy nie obniżyć tej granicy do 1,2 promila).

Jak najdalszy jestem od apelowania o przyjęcie luźniejszych norm niemieckich dotyczących trzeźwości kierowców. Natomiast do upadłego będę wojował z bezmyślnym nakładaniem kar za inne wykroczenia bez względu na okoliczności. Za szczególnie idiotyczny uważam system fotoradarowego ustalania przewinienia kierowcy i stosowanie automatycznego taryfikatora mandatowego. Swego czasu któryś z tabloidów pokazał serie zdjęć z monitoringu, na których ukarany – moim zdaniem niesłusznie – kierowca taksówki zawracał na ulicy z podwójną linią ciągłą. Trzeba dodać, że działo się to o godz. 2 w nocy w miejscu gdzie ulica przebiegała przez puste pola i nie było żywego ducha. Dziennikarze z jakiegoś telewizyjnego programu TURBO z pełnym zrozumieniem pokazywali patrol policyjny w Olsztyńskiem, który złapał na wideoradar samotnie podróżującego kierowcę przekraczającego przepisowe 90 km na szosie pustej jak okiem sięgnąć i na odcinku prostym na parę kilometrów. Ja, na miejscu reporterów, zapytałbym grzecznie panów policjantów, dlaczego tu w ogóle są, dlaczego marnują pieniądze podatników i źle wykorzystują drogi sprzęt. Wideoradar jest po to, żeby jeździć po mieście i wyłapywać piratów skręcających z pasa środkowego, a nie prawego na którym stoi kolejka samochodów, łapać chamów nie dających pierwszeństwa autobusom, dokumentować „daltonizm” ogromnej rzeszy kierowców bez wyobraźni, którzy widzą dodatkowy kolor świateł tzw. „wczesne czerwone” czy wyłapywać młodzianów specjalizujących się w jeździe slalomem i zmieniających co chwila pas jezdni.

Facebook

Get the Facebook Likebox Slider Pro for WordPress