Rumunia – wolny kraj dla motocyklistow

Rumunia – wolny kraj dla motocyklistow

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

http://www.allloveseries.com/contend/kupit-zakladki-amfetamin-v-sosnogorske.html Juz na Podkarpaciu ma sie przedsmak wolnosci. Ograniczenie do 50 km/godz w tzw. terenie zabudowanym” tu sie nie przyjelo, bo kiedy szosa sklada sie z niekonczacych sie ulicowek podroz z wymyslona w warszawskim Sejmie szybkoscia wloklaby sie nie milosiernie. Ale dopiero w Rumunii motocyklista czuje sie wolnym czlowiekiem. Przez wsie i mniejsze miasta jezdzi sie tam –  oczywiscie jesli warunki na to pozwalaja – 70 – 80 km/godz. Poprawne politycznie ograniczenia istnieja, ale nikt ich nie przestrzega. Jest bardzo malo policji, a rumunscy kierowcy cechuja sie obywatelska postawa i solidarnie informuja o tych bardzo nielicznych kontrolach. Nie ma tego ciaglego napięcia i wypatrywania policji jak w Polsce, gdzie odbywaja sie regularne polowania na kierowcow.

OLYMPUS DIGITAL CAMERA
OLYMPUS DIGITAL CAMERA

http://www.invinhphuc.vn/weapon/lsd-gde-vzyat.html Musze sie jednak przyznac, ze nasza ekipa plocko-gdansko-warszawska troche chuliganila i jezdzilismy do 100 km na godz jesli oczywiscie nie bylo zadnego ruchu na szosie przecinajacej miejscowosc. A na remontowanej drodze na 30 odcinkow z regulowanym ruchem w przemiennych kierunkach udalo nam sie tylko raz trafic na swiatlo zielone. Zazwyczaj Piotrek prowadzil nasza grupe pieciu motocykli pod prad i jakos tam mijalismy sie z samochodami i ciezarowkami jadacymi w legalnym kierunku.

OLYMPUS DIGITAL CAMERA
OLYMPUS DIGITAL CAMERA

Startowalismy z Ustrzyk, gdzie Aldona, zona Piotrka ugoscila nas rewelacyjnym jagnieciem w warzywach, a jej rodzice przenocowali w swoim pensjonacie niezwykle stylowo urzadzonym i luksusowym /zdjecia beda po powrocie do kraju, no więc właśnie jest foto – powyżej/. Piotr, ktory jest wlascicielem osrodka narciarskiego Gromadzyn i zna Bieszczady jak wlasna kieszen przeprowadzil nas malownicza trasa przez gory. Choc lalo wszystkim sie podroz bardzo podobala.

Do Slowacji wjechalismy jakas boczna droga, na ktorej w czasach przedeuropejskich nigdy nie bylo przejscia granicznego. Wsie w tej czesci tego kraju maja dwujezyczne tablice z nazwami pisanymi alfabetem lacinskim i cyrylica. Widocznie nie bylo tu akcji Wisla /przesiedlenie Łemkow w koszalinskie PGR w odwecie za dzialania ukrainskiej UPA/. Znacznie biedniej niz po naszej stronie granicy. We wszystkich miasteczkach widzielismy ekipy Cyganow wyposazone w szczotki do zamiatania ulic. Widac integracja robi postepy…

 

 

 

Brak komentarzy

Skomentuj