Rosja 2017, Impresje (2) Baik Show w Sewastopolu

Rosja 2017, Impresje (2) Baik Show w Sewastopolu

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

Rosja 2017 – Impresje (2)

Baik Show w Sewastopolu

W sierpniu przez całą Rosję ciągnęły grupy motocyklistów na Krym, gdzie pod Sewastopolem odbywał się słynny festiwal Biker Show organizowany przez klub Nocnych Wilków. Z Moskwy wyruszyła grupa członków tego klubu (i zaproszonych gości, w tym sześciu z Polski m.in. niżej podpisany oraz szef oddziału NW w Polsce Darek Kaczmarczyk). Po drodze, do grupy z Moskwy dołączały Nocne Wilki i Nocne Wilczyce z krajów w których są oddziały tego klubu – ze Słowacji, Czech, Niemiec, a nawet z Nowego Jorku. Przejazd przez pół Rosji miał charakter rajdu Drogami Pobiedy z przystankami w kilku miastach, które się szczególnie zasłużyły w czasie Wojny Ojczyźnianej czyli II Wojny Światowej. Rajd Drogami Zwycięstw i uroczystości w Miastach-Bohaterach zrobiły na mnie ogromne wrażenie i napiszę o tym oddzielnie.

Foto: budynek administracyjny nieczynnej  kopalni kruszywa, zamieniony na biuro organizatorów Baik Show

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

 

Na imprezę pod Sewastopolem przyjechały nie tylko Nocne Wilki, łatwo rozpoznawalni w swych klubowych kamizelkach jak w zbrojach ze skóry o grubości przedwojennych zelówek, ale tysiące niezrzeszonych miłośników jednośladów. Za 500 rubli (100 rb = 6 zł) na ogromny teren nieczynnego kamieniołomu wchodzili też „cywile” pozostawiający swoje samochody na szosie wiele kilometrów w stronę słynnego Sewastopola i nie mniej znanej Jałty.

Foto: NW namiętnie zbierają eksponaty z czasów Wojny Ojczyźnianej, tu skład półciężarówek ZIS Piat’ dzięki której Rosjanie dojechali do Berlina, a ja 10 czerwca 1958 r. zdałem zawodowe prawo jazdy III kategorii.

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

Otoczeniu nadano charakterystyczny design wzorowany na moskiewskiej siedzibie klubu – Sexton i powielany we wszystkich oddziałach NW. Składa się z akcentów wojennych, czołgi, samoloty, ciężarówki z II Wojny Światowej – tradycje patriotyczne są w tym klubie żywiołowo pielęgnowane – i genialnie przekształconych w arcydzieło estetyczne tysięcy ton złomu. Sceny umieszczono na różnych poziomach wielkich zardzewiałych konstrukcji byłej kopalni kruszywa z galeriami i jakby mostami, które kiedyś były zapewne taśmociągami i wznoszą się na sto kilkadziesiąt metrów do góry. Utworzono tu też podesty skąd szybowali motocykliści w szalonych skokach nad wielką sceną i lądujący w ścianie ognia. A z boku przed sceną stała naturalnej wielkości makieta małego domku z rozświetlonymi oknami z firankami. Coś mi przypominała… ależ tak, tak wyglądał przecież pierwszy dom Piotra Wielkiego w Sankt Petersburgu, mieście które zbudował na początku XVIII wieku na bagnach ujścia Newy do Bałtyku. Motywem przewodnim festiwalu była bowiem historia Rusi od czasów najdawniejszych po współczesne.

Foto: przejazdowi pociągu towarzyszył komentarz na temat zsyłek na Sybir. Lokomotywa zasłania makietę domku, który był pierwszym lokum Piotra Wielkiego

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

W estetycznej narracji NW są też pewne elementy – nie wiem jak je określić – zmierzchu bogów, zniszczenia, katastrofy. Może chodzi o nawiązanie do hekatomby strat Rosji w wojnie z hitlerowskimi Niemcami. Zaraz za wejściem na teren festiwalu stoi wielki blok, ruina siedziby  administracji kopalni, część budowli z oknami nawet bez futryn, a w części z pomieszczeniami gdzie były szyby i nawet elektryczne światło i gdzie urzędowali organizatorzy. Jak wygląda budynek w środku można sobie wyobrazić, nasz kolega Romek wpadł tam w dziurę w betonowej posadce i wrócił do kraju (na motocyklu) ze stopą w gipsie.

Walka z  glinią

Foto: glina, normalnie przekleństwo motocyklistów tu była powodem do zabawy

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

Teren kamieniołomu to wielka niecka o średnicy kilometra na dnie której  motocykliści rozbili namioty, stanęły przenośne pawilony gastronomiczne, stragany, urządzenia sanitarne. Tu też wznosi się konstrukcja urządzeń produkcyjnych zamienionych na kilka scen wznoszących się jedna nad drugą. Obok jezioro z pyszną, czyściutką wodą, gdzie z przyjemnością się pławiliśmy bo temperatura na Krymie 18 sierpnia przekraczała 35 stopni. Ale pogoda zaczęła się psuć, spadł najpierw lekki deszczyk,  potem zaczęło padać, a w końcu nastąpiło oberwanie chmury i ulewa zakończyła się tuż przed rozpoczęciem występów.

Foto: Na samym dnie wyrobiska jeziorko z przeczystą wodą

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

Na dnie przybywało kałuż, które zamieniły wszech obecną glinę w ślizgawkę tak śliską, że trudno było się utrzymać na nogach. Usiadłem sobie na zboczu, naprzeciwko kilku dużych kałuż i obserwowałem zmagania motocyklistów z gliną. Co trzeci padał. Jedni, ci na ścigaczach, chcieli ślizgawkę przejechać z rozpędu, ci padali w najgłębsze błoto. Inni szurali nogami do momentu kiedy stopy przestały mieć oparcie i też lądowali w glinie. Nieźle szło metodą na listonosza czyli z przebieraniem nogami, ale tak da się jechać na lekkich motocyklach, tymczasem rosyjscy, bikerzy preferują ciężkie motory a la Harley, najchętniej tej właśnie marki. Mistrzowie jazdy terenowej przejeżdżali błoto nawet z partnerkami.

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

Ludzi było coraz więcej, wielu w odświętnych nastrojach. Kilka metrów wyżej niż siedziałem szła droga od sceny do wejścia, która zaczynała się kamienistym szutrem wprowadzającym naiwnych w błąd, bo dalej była już normalna ślizgawka. Zobaczyłem nowiutką Yamahę, która powoził biker w bardzo świątecznym nastroju i takimż stroju – w klapkach, w gimnastiorce, z gołą głową i w krótkich spodenkach. Wywalił się oczywiście, co było w tym miejscu nieuniknione. Pośpieszyłem z pomocą, z trudem postawiliśmy maszynę bo opony odjeżdżały nie stawiając oporu. Kiedy udało się wreszcie wypchać motocykl na brzeg drogi, biker go trzymał i kiwał się przy tym jakby szalał huragan.  Był bowiem w sztok pijany.

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

Parę minut później nadjechał jakiś samochód terenowy, który też się poślizgnął. Wpadł na motocykl, przewrócił go, tylnym kołem przejechał po zadupku, łamiąc go. Wyskoczył kierowca, pomógł postawić motor, rzucił „Niczewo” i odjechał.

OLYMPUS DIGITAL CAMERA
OLYMPUS DIGITAL CAMERA

Pijany wyrzucił odłamany plastik w krzaki, jakoś dosiadł motoru i zaczął przemieszczać  się w stronę odległego o paręset metrów wyjścia. Natknąłem się na niego 100 m dalej jak odpoczywał po kolejnym upadku. Zobaczyłemłem go jeszcze raz, pod daszkiem budynku administracyjnego gdzie schroniłem się przed burzą. Coś tam bełkocąc opowiadał wszystkim – choć nikt nie zwracał na niego uwagi – a potem wsiadł na swój pokiereszowany motor, podjechał pod bramę i wkrótce znikł w kierunku Sewastopola. Czy spotkałem go jeszcze raz? Kiedy o 3 rano w ścianie deszczu wracaliśmy do hotelu minęliśmy miejsce wypadku,  jakiś zmasakrowany motor i Ładę w rowie. Ale wyglądało to raczej jakby motocyklista wyprzedzał na pasie pod prąd. Wśród rosyjskich bikerów jest to powszechnie stosowany sposób na korki. Później się dowiedziałem, że na wracających z Sewastopola Nocnego Wilka z żoną wpadł TIR. Oboje zginęli.

Wodoodporni

Kiedy rozpętała się burza i zaczął lać deszcz, ze zdumieniem – stojąc pod daszkiem -przyglądałem się lokalsom. Chodzili jakby nic się nie działo, nawet kroku nie przyśpieszyli. „Ruscy” to twardy naród…

W pewnym momencie pod budynek na dużym, czarnym choperze bez tablicy rejestracyjnej i w otoczeniu asysty podjechał Chirurg. Wszyscy się rzucili robić zdjęcia, ale z respektem,  pewnego dystansu. Zostałem obdarzony sympatycznym porozumiewawczym uśmiechem, bo jako jeden z nielicznych robiłem zdjęcie celebrycie a nie selfie żeby się dowartościować bliskością tej bardzo znaną i popularnej osobistości.

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

Zaopatrzeni przez nieocenionego Andrieja w VIP-owskie karty wstępu zaczęliśmy schodzić w dół  kotliny w której stała scena. Tylko przez chwilę próbowaliśmy omijać kałuże, a potem pogodziliśmy się z przemoknięciem butów. A to był dopiero początek. Wlewające się ze zboczy strumienie wody przekształciły gliniaste podłoże dna niecki w śliskie błoto powyżej kostek, z dużymi oczkami kałuż wielkości małego stawu. Ludzie ślizgali się, padali, wzajemnie się podtrzymywali, ale ponieważ było nadal bardzo ciepło i panował świetny nastrój rozgrzewany muzyką na żywo, wszyscy to przedzieranie się przez błoto traktowali jako jeszcze jedną przygodę i niecodzienną zabawę. Większość była w klapkach, a ci którzy je postradali gdzieś w błocie chodzili boso. Nad ranem wróciwszy do hotelu odklejaliśmy z błota buty i spodnie po kolana.

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

A potem zaczął się właściwy baik show. Będę musiał dołączyć parę minut video bo tego się nie da opowiedzieć. W huku petard, w tumanach dymu i strzelających w górę gejzerów ognia na wszystkich scenach równocześnie coś się działo się. Oj działo się. Na scenę wjeżdżały makiety samolotów naturalnej wielkości czy to z Czekałowem bohaterem Arktyki , czy wojskowe MIG-i. Bolszewicy szturmowali Pałac Zimowy, a białogwardziści walczyli z czerwonoarmistami. Parada sportowców na Placu Czerwonym liczyła chyba z setkę uczestników. Na najniższej i największej odbywał się główny spektakl. Górował nad nim jakby ekran telewizora ukazujący profil Chirurga  (twórcy Klubu Nocne Wilki) prowadzący narrację głosem pełnym pasji i patosu. Świetny organizator, wyrazisty polityk, płomienny patriota, ale  tego, że to również utalentowany aktor, no tego nie wiedziałem.

Tu miało być wideo z nagraniem tego co działo się na scenie, niestety moja strona nie znosi tak ciężkich plików. Odsyłam do stron Nocnych Wilków. Zamiast wideo zdjęcie:

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

A na najwyższej kondygnacji żelaznych konstrukcji,  dwaj artyści cyrkowi bez żadnych zabezpieczeń wchodzili na kręcące się koła. Widowisko było opowieścią o kolejnych rozdziałach historii Rosji wspaniale zintegrowaną z elementami rozrywki jak przeskakujący nad sceną z jednego podestu na drugi motocykliści czy atleci kolejno zeskakujący na batut i odbijający się z powrotem piętro wyżej. Wszystko to odbywało się jednocześnie. Cały widok podzielony na kilka scen można by przyrównać do wielkiej mozaiki składającej się z różnych elementów. Całość była ogromna, postacie pojedynczych artystów na scenach pomocniczych wyglądały jak ludziki na ulicy oglądani z wysokiego wieżowca.

A na scenie głównej przesuwała się historia Rosji. Rosjanie są mistrzami choreografii i tu to było także widać. Widowisko miało znakomite tempo i czytelną symbolikę. Największe wrażenie zrobiła na mnie symboliczna opowieść o ofiarach wojny. W półmroku przesuwał się ledwie widoczny pochód postaci odzianych w białe całuny, zgiętych pod ciężarem krzyży, niektórzy prawie padali.

Siła i moc biła od dwóch poruszających się miarowo makiet młotów kowalskich wielkości samochodu osobowego. Widniał na nich napis „Ruskij Reaktor”.

Nie przez przypadek Baik Show w Sewastopolu zbiegł się z terminem pobytu na Krymie prezydenta Putina. Jest zaprzyjaźniony z Aleksandrem Załdostanowem (Chirurgiem), charyzmatycznym  twórcą klubu Nocnych Wilków. Prezydent Rosji przyjął czołowych członków klubu, w tym szefa oddziału polskiego, czyli w terminologii klubów MC prezydenta, Dariusza Kaczmarczyka (patrz wideo).

 

pawelkapuscinski.pl

 

Brak komentarzy

Skomentuj