Program 500+ wyjdzie PiS-owi bokiem

Program 500+ wyjdzie PiS-owi bokiem

W latach 80. i 90. byłem współwłaścicielem przetwórni owocowo-warzywnej zatrudniającej prawie same kobiety. Musieliśmy utworzyć fundusz socjalny, który mogliśmy rozdzielać na podstawie regulaminu. Na spotkaniach z załogą proponowaliśmy różne wersje regulaminu np. dopłatę do wczasów dla pracownic z dziećmi, dopłatę do urlopów wyjazdowych, dopłatę do wyjazdów dzieci na kolonie itp.. Nasze pracownice zawsze kategorycznie odrzucały każde kryterium wyboru biorców dopłat i solidarnie odpowiadały – proszę rozdzielić fundusz wszystkim po równo. Co było niezgodne z przepisami. Ale tak w końcu sformułowaliśmy zapisy regulaminu, że mogliśmy rzeczywiście podzielić fundusz między wszystkich pracowników czyli tych, którzy tak na prawdę składali się na jego tworzenie (bo taki fundusz  wymyślił sobie ustawodawca).
Program 500+ jest właściwie podobny do tego funduszu socjalnego. Z tą różnicą, że ustawodawca nie zostawił żadnej furtki wyboru i sztywno określił beneficjentów dopłat. Spowoduje to mnóstwo zawiści i podziałów wśród rodzin posiadających dzieci. Bo zamożne rodziny wielodzietne otrzymają tę dopłatę, a ubogie, z jednym dzieckiem – często nie. Co gorsza wśród tych biedniejszych rodzin niektóre będą potrafiły wystarać się o dokumentację wskazującą, że ich dochód w przeliczeniu na jednego członka jest niższy od 800 zł (bo np. część wypłat dostają „pod stołem”), a inne nie będą tak cwane i będą musiały wykazać cały dochód co wykluczy je z pomocy państwa.
Pomysł redystrybucji dochodów w stronę rodzin z dziećmi jest dobry, ale wykonanie fatalne. A wysokość dopłat (500 zł) nie zostawia złudzenia, że była to kiełbasa wyborcza. Bardzo niebezpieczna dla stabilności gospodarczej państwa.

Brak komentarzy

Skomentuj