Pokazałem Hiszpanię swojemu nowemu GS-owi

Pokazałem Hiszpanię swojemu nowemu GS-owi

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

see  

http://landingpage.sozdat-sajt.by/account/psilocybe-v-ivanove.html W Hiszpanii jeździłem motocyklem w listopadzie z przesympatycznymi chłopakami z Motorraidu, którzy mi zawieźli motor, załatwili dwa dni jazdy na torze. I zarezerwowali wspaniałą miejscówkę w bardzo przyzwoitym hotelu tuż przy starym mieście w Cartagenie. Już w nocy, po przyjeździe widok z okna był bardzo zachęcający.

OLYMPUS DIGITAL CAMERA
OLYMPUS DIGITAL CAMERA

http://www.estatesmagazine.com.ng/wherever/kupit-zakladki-staf-v-kalache.html A to co zobaczyłem rano mogło zaspokoić potrzeby estetyczne najbardziej wymagającego turysty.

OLYMPUS DIGITAL CAMERA
OLYMPUS DIGITAL CAMERA
OLYMPUS DIGITAL CAMERA
OLYMPUS DIGITAL CAMERA

http://www.demo.servohost.net/kidnap/nasvay-chto-eto-takoe-i-kakie-posledstviya-bivayut-ot-ego-upotrebleniya.html Pojechaliśmy pod miasto na parking toru wyścigowego gdzie stał już TIR z motocyklami. Artur, Tomek i Barry sprawnie je wyładowali, co nie było takie proste bo motocykle były ustawione na dwóch piętrach.

OLYMPUS DIGITAL CAMERA
OLYMPUS DIGITAL CAMERA

watch Wiedziałem, że w Hiszpanii jest o tej porze roku ciepło, ale nie wiedziałem, że aż tak. Więc trzeba było się szybko przebrać.

OLYMPUS DIGITAL CAMERA
OLYMPUS DIGITAL CAMERA

Ипомея лсд Po południu wybrałem się z dwoma przemiłymi kolegami z Wrocławia, Tomkiem i Maćkiem , nazywanych przeze mnie zbiorczo „Grzejnikami”, nad morze do mariny w Cabo de Palos. Przed tą miejscowością wychodzi w morze wąziutki pas lądu, szeroki na 100 -200 metrów długi na17 km ledwie wystający z wody. Jest szczelnie zabudowany eleganckimi hotelami tak, że jedzie się jakby wąwozem. Szczerze mówiąc ładniej to wygląda z lądu, ciekawe architektonicznie bryły hoteli jakby wyrastają z wody.

source url Po powrocie wypad na starówkę Cartageny. O 12 w nocy ludzi było tak dużo jak u nas w jakieś święto w samo południe. Śmiechy, śpiewy, dużo młodzieży, ani jednej osoby pijanej, całkowicie bezpiecznie, doskonałe jedzenie. Rano biegnę tam jeszcze raz żeby porobić zdjęcia. Największe wrażenia robią na mnie ogromne figowce na jakimś placyku z pomnikiem.

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

Наркотики в Щекине Nazajutrz jedziemy na plaże do Alicante, do tego miasta zresztą przylecieliśmy z Krakowa. Jak chyba we wszystkich miastach hiszpańskich góruje nad nim wielka twierdza.

OLYMPUS DIGITAL CAMERA
OLYMPUS DIGITAL CAMERA

follow link Jest prawie połowa listopada, ale słońce grzeje jak u nas latem, jest 25 stopni i w Alicante ludzie się kąpią

OLYMPUS DIGITAL CAMERA
OLYMPUS DIGITAL CAMERA

http://church.devclones.com/rectify/ardatov-kupit-shmig.html Ten śródziemnomorski klimat ma jednak pewien mankament o czym się za kilka dni przekonamy. Wysoką wilgotność powietrza. Wyprana bielizna absolutnie nie schnie, a przywiezione z domu suche ubrania wyjmuje się z szafy całkowicie wilgotne. Po drodze identyfikujemy jeszcze jeden negatyw Regionu Murcji w pasie przybrzeżnym. Powszechny, intensywny smród szamba. Kto był w Austrii i kręcił nosem na zapach wylewanej tam na pola gnojowicy, nie może sobie wyobrazić szambowego fetoru ścieków zbieranych w wielkich płaskich zbiornikach gęsto rozsianych po krajobrazie, skąd się je następnie czerpie do nawadniania pól. Któregoś dnia przedzierając się przez wyjątkowo intensywną chmurę smrodu pochodzącą właśnie z takiego zbiornika, zauważyłem na przylegającym do niego polu dwie drużyny zbierające pięknie zielone, dorodne sałaty. Poprzysiągłem sobie nie jeść żadnych warzyw zielonych czy korzeniowych z importu. Tylko polskie. No, trudno, będę kulinarnym ksenofobem. Ale entuzjazmu dla Hiszpanii gospodarka ściekami w rejonach rolniczych bynajmniej we mnie nie zgasiła. Jest to kraj górzysty, pustawy, uprawy polowe zajmują nie wielki obszar i w tym samym regionie, za Murcją napawałem się nie tylko widokiem malowniczych miasteczek ale z rozkoszą wdychałem intrygujący zapach lasów piniowych.

OLYMPUS DIGITAL CAMERA
OLYMPUS DIGITAL CAMERA

W kilka osób wybraliśmy się na zwiedzanie twierdzy Batteria de Castillitos, której potężne działa pilnują wejścia do portu w Cartagenie. Ale na drodze stanęła nam plaża pod Mazarronem. Kinga rzuciła się w stronę morza jakby je pierwszy raz w życiu zobaczyła, Barry wpadł w taki entuzjazm, że wskoczył na słupek i zaczął udawać Szymona Słupnika, nawet ja próbnie wsadziłem palec do wody nie zdecydowałem się jednak na zdjęcie gaci.

OLYMPUS DIGITAL CAMERA
OLYMPUS DIGITAL CAMERA
OLYMPUS DIGITAL CAMERA
OLYMPUS DIGITAL CAMERA
OLYMPUS DIGITAL CAMERA
OLYMPUS DIGITAL CAMERA

Zanim dojechaliśmy do twierdzy słońce schowało się za góry, momentalnie się ochłodziło i mgła osiadła na wizjerach i szybkach. Pojechałem tam nazajutrz z Maćkiem z Warszawy po zajęciach na torze. Do twierdzy prowadzi wąska i wijąca się po górach droga. Niespotykanie malownicze widoki z góry na zatokę, która jest tak głęboka, że oceaniczne kolosy stają przy samym zboczu. Sama budowla wygląda jak dekoracja teatralna, ale jeszcze w czasie i po ostatniej wojnie pełniła funkcje militarne. A potężne działa wyglądają jak nowe.

OLYMPUS DIGITAL CAMERA
OLYMPUS DIGITAL CAMERA
OLYMPUS DIGITAL CAMERA
OLYMPUS DIGITAL CAMERA
OLYMPUS DIGITAL CAMERA
OLYMPUS DIGITAL CAMERA

Fajna była wycieczka w góry z Arturem, co prawda trzeba było dojechać 200 km w jedną stronę, ale te 150 km serpentyn z świetnym asfaltem i prawie bez samochodów zostaną mi na zawsze w pamięci. Zrobiło się późno i nasza czteroosobowa ekipa nie dojechała na miejsce zbiórki w miejscowości o interesującej nazwie La Curva, ale i tak wróciliśmy do hotelu po ciemku.

OLYMPUS DIGITAL CAMERA
OLYMPUS DIGITAL CAMERA

Do jazd na torze zostaliśmy podzieleni na trzy grupy, mnie powołano do środkowej. Ton nadawali koledzy w „garbatych” skórach na ścigaczach. Mój GS 1200 był chyba jedynym przedstawicielem gatunku ciężkich podróżnych enduro jaki kiedykolwiek gościł na torze wyścigowym w Cartagenie, więc ograniczyłem się  tylko  do zbadania jak bardzo mogę się pochylać w zakrętach. I chyba rzeczywiście doszedłem do granicy bo nawet raz wyniosło mnie poza tor. A jak już dokładnie zamknąłem opony pojechałem na wycieczkę krajoznawczą.

OLYMPUS DIGITAL CAMERA
OLYMPUS DIGITAL CAMERA

Koledzy się ambitnie ścigali z czasem. Tomek, jeden z „Grzejników”, w tym celu przeorał nawet żwir owiewką motoru i własnym żebrem.

OLYMPUS DIGITAL CAMERA
OLYMPUS DIGITAL CAMERA

W przerwie obiadowej,  Tomek z Motorraidu analizował nasze poczynania. Muszę się przyznać, że nawet mnie to trochę wciągnęło, drugi dzień uczciwie odrobiłem na torze, a na następny wyjazd postanowiłem wziąć odpowiedniejszy sprzęt, Bandita 1250.

OLYMPUS DIGITAL CAMERA
OLYMPUS DIGITAL CAMERA

Na własną rękę postanowiłem zwiedzić malownicze miasteczka za Murcją. W Muli tak mnie pochłonęła eksploracja zaułków, wąziutkich przejść, niezliczonych schodów, gąszczu uliczek dwumetrowej szerokości, że się kompletnie zgubiłem i nie mogłem trafić do motocykla. Na szczęście zrobiłem mu zdjęcie – pod znakiem zakazu zatrzymywania się, żeby pokazać, że w Hiszpanii nikt się takich rzeczy nie czepia. I wreszcie kolejny, zagadnięty przeze mnie przechodzień rozpoznał to miejsce na zdjęciu i skierował mnie we właściwym kierunku. 180 stopni wobec moich dotychczasowych poszukiwań.

OLYMPUS DIGITAL CAMERA
OLYMPUS DIGITAL CAMERA

Dotarłem na sam szczyt Muli, z góry widziałem całe miasto i dachy kilku kościołów, które chciałem zwiedzić, ale za Boga nie umiałem trafić do wejść do tych świątyń.

OLYMPUS DIGITAL CAMERA
OLYMPUS DIGITAL CAMERA

W tej wędrówce napotkałem uroczy gołębnik, którego mieszkańcy wypisz, wymaluj przypominają słynne i słodkie gołąbki pokoju Picassa.

OLYMPUS DIGITAL CAMERA
OLYMPUS DIGITAL CAMERA

Następnego dnia wybrałem się do Granady, bo nazwę tego miasta pamiętałem z lekcji historii i literatury. Zaczęło się bardzo obiecująco. Kiedy opuściłem krainę śmierdzących szamb i wyjechałem w góry otoczyły mnie przepiękne widoki ( i czyste powietrze). Góry w tej części Hiszpanii zbudowane są nie ze skał lecz zbitej różnokolorowej gliny zmieszanej z kamieniami. Drogi ekspresowe, zresztą świetne, bezpłatne i prawie puste, nie przebijają się przez góry tunelami, lecz po prostu wycinane są dla nich głębokie wąwozy.

OLYMPUS DIGITAL CAMERA
OLYMPUS DIGITAL CAMERA

W Andaluzji zrobiło się chłodniej i wyżej. Nad Grenadą, jak dekoracja sceniczna wznoszą się wysokie szczyty Sierra Nevada z czubkami obsypanymi śniegiem, podobno nawet w lipcu. A potem rozpocząłem poszukiwania jakiś zabytków. Przejechałem w jedną stronę dzielnicą przypominająca Ursynów, potem pojechałem tamtejszą Ochotą, trafiłem na Pragę, a wreszcie plując sobie w brodę, że nie wziąłem żadnego przewodnika zawróciłem do Cartageny. Ale te, licząc w obie strony, 600 km przepięknych krajobrazów wynagrodziło mi nie odhaczenie wizyty w zabytkach.

OLYMPUS DIGITAL CAMERA
OLYMPUS DIGITAL CAMERA

W najbliższej okolicy pozostała nam jeszcze do zwiedzenia piękna plaża w Belnuevo ze słynnymi skałami wapiennymi wyciętymi w różne kształty przez erozję.

OLYMPUS DIGITAL CAMERA
OLYMPUS DIGITAL CAMERA

Po drodze obejrzałem jeszcze przemarsz procesji w jakimś małym miasteczku.

OLYMPUS DIGITAL CAMERA
OLYMPUS DIGITAL CAMERA

Brak komentarzy

Skomentuj