Od Smoleńska na Krym w 15 dni motorem

Od Smoleńska na Krym w 15 dni motorem

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

http://gaist.ru/dat/konchila-vo-vremya-seksa-porno-video.html кончила во время секса порно видео голые бабы позируют Nocleg na parkingu przed Woroneżem (4 810 km od wyjazdu)

обезболивающие при асците Nocuje w motelu przy ogromnym parkingu TIR-ów, więc ze względu na to sąsiedztwo zakładam blokadę na koła swojego BMW, właściciel Goldwinga przykrywa go pokrowcem. Ale nic się nie dzieje, mówiłem, że po Rosji podróżuje się bezpiecznie, choć w Kursku Michaił i Sasza opowiadali, że na dalekim wschodzie grasują bandyci, którzy napadają na samotnie nocujących w namiotach i mordują ich. Podobno co roku zdarza się parę takich przypadków… Ale to daleko od cywilizacji.

сайты знакомств в израиле на русском языке Poznaję ukraińskiego kierowce rosyjskiego TIR-a, ciężarówka śmierdzi alkoholem jak gorzelnia. Okazuje się, że wiezie do Moskwy alkohole skonfiskowane przez władze w wytwórni, która produkcję trzeciej zmiany sprzedawała na lewo, bez akcyzy. Butelki różnych trunków i kilku litrowe gąsiory ze spirytusem załadowano jak węgiel, więc popękały i alkohol cieknie na ziemię. Oleg wiezie ten ładunek do „unictożenia”. Na czym ma ono polegać? Po butelkach przejedzie buldożer. Nie można tego było zrobić na miejscu? Oleg wzrusza ramionami. Widocznie tak nakazuje „zakon”… Ten kraj sam sobie pęta nogi w wyścigu gospodarczym świata.

сколько дней выводится пчелиная матка Następnego dnia nie pada ale potężnie wieje. Na którymś „kolco” czyli rondzie zjeżdżam do jakiegoś miasteczka zamiast na obwodnicę. Stan nawierzchni ulic fatalny, nie do wyobrażenia. Widać też, że nie dawno przeszedł tędy jakiś kataklizm, połamane drzewa, wielkie kałuże. Kilkadziesiąt kilometrów dalej widzę sprawcę. Na niebie fantastyczny spektakl kłębiących się chmur. Już raz to widziałem, na Mazurach, wtedy wiatr złamał maszt naszej Sasanki. Orkan usiłuje zepchnąć mnie z szosy. Przy wyprzedzaniu TIR-a prawie mu się to udaje. Deszcz i huragan zbliżają się, przetną szosę która jadę. Mam lekkiego pietra, przyśpieszam. Zdążyłem, za mną huczy, a przede mną łagodny krajobraz z plamami słońca. Kiedy wpadam do Orła świeci słońce.

не работает интернет на виндовс 7 Orzeł, gostinica, która straszy (5 364 km od wyjazdu)

OLYMPUS DIGITAL CAMERA
OLYMPUS DIGITAL CAMERA

Gostinica Orieł została zbudowana w 1952 r. jeszcze w czasach Stalina, którego duch tu straszy. Pisałem już o dylematach recepcjonistki, która nie wiedziała czy może mnie przyjąć, bo nie mam potwierdzenia zameldowania z ostatniej nocy, o telefonie do służb i kserowaniu wszystkich stron w paszporcie. Nazajutrz rano obserwuję jak młoda kelnerka obsługuje starszego gościa. Podchodzi do stolika i bardziej rzuca niż stawia zamówione dania, bez słowa, bez uśmiechu. Widocznie na zachowanie jeszcze nie ma stosownego „zakonu”.

OLYMPUS DIGITAL CAMERA
OLYMPUS DIGITAL CAMERA

Wnętrze hotelu, jak skansen, jakby zaraz mieli się pojawić delegaci na któryś zjazd KPZR.

OLYMPUS DIGITAL CAMERA
OLYMPUS DIGITAL CAMERA

Pluszowe kanapy, kryształowe żyrandole, złocenia i czerwony aksamit na ścianach. W pokoju dwie szklanki i „obiezatielno” dwa kieliszki. Bateria od pilota tv tu też oczywiście rozładowana. Sięgam po miejscową gazetę.

OLYMPUS DIGITAL CAMERA
OLYMPUS DIGITAL CAMERA

Na pierwszej stronie karykatura. Przedstawia robotnika, który przychodzi z propozycją zakładu i biurokratę, który ściska torbę z pieniędzmi na tle nowego centrum handlowego i powiada „Nie przychodź mi tu więcej”. Podobna tematyka karykatury wewnątrz numeru.

OLYMPUS DIGITAL CAMERA
OLYMPUS DIGITAL CAMERA

Ważniak z młotkiem nad makietą miasta zwraca się do biznesmena o rysach przypominających antysemickie karykatury hitlerowskie: „Nie byłbym naczelnym architektem, gdybym nie znalazł dla was miejsca pod budowę”. Obok artykuł, który wiele wyjaśnia, od styczniem do końca kwietnia produkcja przemysłowa regionu zmalała o 2,3 proc. Takie dylematy przeżywaliśmy na początku lat 90-tych kiedy upadłe zakłady przerabiano na hurtownie i centra handlowe. Ex towarzysze radzieccy nie odrobili lekcji zmiany systemu gospodarczego i są 20 lat za nami…

http://luch18.ru/tech/noveyshaya-istoriya-velikobritanii-ostapenko.html новейшая история великобритании остапенко 1372 km w jeden dzień

Nazajutrz, jest to piętnasty dzień mojej podróży, mam już ochotę jak najszybciej wrócić do współczesności Via obwodnica Briańska i obwodnica Smoleńska docieram do drogi ekspresowej Moskwa-Brześć. Chyba w całej Europie nie ma trasy umożliwiającej tak szybki przejazd. Między Rosją a Białorusią nie ma żadnego posterunku granicznego, nie ma nawet znaku ograniczającego szybkość. Nie ma policji drogowej, są fotoradary, które olewam. Szoruję 160 km/godz, wolno jechać 120. Wieczorem dojeżdżam do Brzęścia. W przeciwną stronę jadą w kierunku Moskwy tysiące motocyklistów, widać, że też jadą szybciej niż wolno. W Brześciu był zlot, było na nim 12 000 motocyklistów, zapewne z Polski też. Jadę za drogowskazami na Warszawę i ląduję na przejściu dla ciężarówek. Wracam do miasta, trafiam na właściwe przejście. Kiedy mnie znudziło, że na granicy nic się nie dzieje podjeżdżam do kolejki, która nie ma nic do oclenia. Jakaś baba wyskakuje z mordą kto mi tu kazał podjechać, mnie nada w kolejkę z mającymi coś do oclenia. Przejeżdżam między budami pograniczników. Z jednej wychodzi jakiś młody białoruski Kacap w mundurze i czapce o średnicy pizzy dla 12 osób i pyta kto mi kazał tędy, między ich budkami przejechać. Widać, że jest głęboko dotknięty, że ktoś się zachował nie zgodnie z „zakonem”. Opieram się o motocykl, zamykam oczy i usiłuje się zresetować. Jakiś młody człowiek pyta po rosyjsku czy się dobrze czuję. Po chwili jestem w Polsce.

http://www.boscoverdehotel.com/leon/gde-prinimayut-lisichkiv-kaluge.html где принимают лисичкив калуге Kiedy wyjeżdżałem miałem na liczniku 37 650 km, po powrocie jest 44 386 km. Przejechałem 6 736 km! Na prawdę aż tyle? Przecież nic się nie działo…

Więcej „szczęścia” miał Gerd i Kristin (pisałem na FB o ich wyjeździe do Kazachstanu). Mieszkający w Anglii Gerd z paszportem holenderskim i jego żona z paszportem niemieckim poruszali się swoimi motocyklami zarejestrowanymi w Anglii. To przekraczało możliwości intelektualne pograniczników i nie wpuścili ich do Kazachstanu, który był celem ich podróży.

Paweł Kapuściński

Brak komentarzy

Skomentuj