Obama upiera się, żeby rozpieprzyć Syrię, jak Afganistan, Irak, Libię

Obama upiera się, żeby rozpieprzyć Syrię, jak Afganistan, Irak, Libię

W Hamburgu parę tysięcy uchodźców rozpoczęło dziś strajk głodowy, ponieważ nie akceptują warunków mieszkaniowych (duża hala) jaką władze im przydzieliły na prowizoryczne schronienie. Kilka dni temu prezydent RFN Gauck powiedział, że Niemcy wyczerpały możliwości przyjęcia migrantów. Codziennie  10 000 obcokrajowców nadal przekracza granice Niemiec szukając azylu w tym kraju. Wczoraj w zbiorowej bójce w obozie azylantów wzieło udział 373 mężczyzn. 14 osób trafiło do szpitala, w tym 3 policjantów. Uciekinierzy z Afganistanu walczyli z Pakistańczykami. Podobne masowe bójki miały już miejsce w dwóch innych ośrodkach dla migrantów w Niemczech…

A w Afganistanie talibowie zajęli miasto Qunduz, tylko lotnisko jest w rękach sił rządowych. Przed wycofaniem kontygentu niemieckiego z Afganistanu, w mieście tym mieściła się kwatera Bundeswehry. Porządek przyniesiony na bagnetach obcych sił okazał się bardzo kruchy…

Coraz głośniej mówi się o tym, że tylko uspokojenie sytuacji w Syrii zapobiegnie masowej emigracji z tego kraju i – za jego przykładem z innych z tego regionu – do Europy. Nowy ruch wykonał Putin wysyłający broń i instruktorów na pomoc formalnemu prezydentowi tego kraju, Asadowi. Prezydent Rosji uważa, że bez udziału Asada, nie da się zlikwidować tzw. Państwa Islamskiego. Putin jest żywotnie zainteresowany zapobieżeniu dalszemu rozprzestrzenianiu się dżihadu ponieważ po stronie syryjskich rebeliantów walczy już 2 300 bojowników pochodzących z muzułmańskiej części Federacji Rosyjskiej. Obawia się, że mogą wrócić i wywołać kolejną wojnę w Czeczenii.

Po spotkaniu Obamy z Putinem w ONZ rozwiały się nadzieje na współpracę obu mocarstw w radykalnym rozwiązaniu kryzysu syryjskiego. Prezydent Obama nie chce zaakceptować rozwiązania, które po latach wojny domowej i tysiącach ofiar zakładałoby umocnienie władzy dyktatora Asada i powrót do status quo sprzed „arabskiej wiosny”. To co się stało i dalej dzieje w krajach wyzwolonych przez Amerykanów od rodzimych dyktatorów jak Afganistan, Libia, czy Irak nie nastraja jednak optymistycznie.

Brak komentarzy

Skomentuj