Na co nam taka opozycja?

Na co nam taka opozycja?

Koszmarna opozycja

Z okazji 100 dni nowego rządu opozycja zorganizowała dziś swoje konferencje prasowe. Konferencja PO była tak nudna, że sam przewodniczący Schetyna przysypiał. I nie byłoby w tym nic nadzwyczajnego, ale… on przysypiał na stojąco! Z kolei konferencja Nowoczesnej była tak populistyczna, że aż strach człowieka ogarnia co to będzie za cztery lata. A nawet nie chodzi o to, żeby już teraz szukać alternatywy wyborczej. Mocna opozycja potrzebna jest po to, żeby fachowo i odpowiedzialnie patrzeć na ręce rządzącym. Obecna jest koszmarna…

Przewodniczący Petru pochylił się nad niedolą polskich pracowników w Anglii, którzy w przyszłości otrzymają niższe zasiłki rodzinne – bo dla dzieci mieszkających w kraju będą one indeksowane do poziomu polskich zasiłków. Był to warunek powodzenia referendum przesądzający o pozostaniu Wielkiej Brytanii w UE, czyli w praktyce o przyszłości tej struktury. Ale przewodniczący Petru, z właściwą sobie swadą, sugerował, że premier Szydło była za miękka w negocjacjach, że kompromis został uzyskany kosztem polskich pracowników za granicą. Przyznam się, że ja odetchnąłem z ulgą, dowiedziawszy się, że udało się jednak osiągnąć ten kompromis – mimo polskiego zrzędzenia – bo obawiałem się, że premier wywodząca się z partii mającej opinię eurosceptycznej może się posunąć zbyt daleko. Na szczęście tak się nie stało. Petru, na zasadzie szukania dziury w całym skrytykował też zamiar rządu zakazania przez kilka najbliższych lat sprzedaży wielkich latyfundiów. Mędrkował, że ceny ziemi spadną, że uniemożliwią właścicielom gospodarstw przeniesienie się do miast. Czy ten facet udaje głupiego czy naprawdę nie wie o co chodzi. A chodzi o to, że cudzoziemcy obchodzą wszystkie ograniczenia w obrocie ziemią kupując przez podstawionych polskich obywateli bajecznie tanie obszary rolne.

pawelkapuscinski.pl

Brak komentarzy

Skomentuj