Muzeum Historii Żydów – wielka atrakcja turystyczna

Muzeum Historii Żydów – wielka atrakcja turystyczna

 

Tłumy warszawiaków i turystów walą do Muzeum Historii Żydów przy pomniku Bohaterów Getta w Warszawie, róg Anielewicza i Zamenhofa. Już sam budynek z racji wyjątkowej architektury ściągał mnóstwo zwiedzających, ale nie dawno otwarta w nim stała wystawa jest po prostu wielkim wydarzeniem kulturalnym. Trudno zresztą nazwać wystawą to co urządzono w obszernych podziemiach muzeum. Przejście całego szlaku ekspozycji pochłania bowiem ponad 4 km. Warto byłoby zwiedzać tę wystawę nawet gdyby ktoś kompletnie nie interesował się jej tematyką. Jest to bowiem szczyt kunsztu wystawienniczego, widziałem wiele muzeów na świecie, ale nic nie może się równać tym co mamy teraz w Warszawie. Mistrzowsko wykorzystano techniki multimedialne, ale nie po to, żeby epatować nowoczesnością ale żeby maksymalnie poszerzyć materiał i ułatwić jego zrozumienie. Może jestem tumanowaty, ale zazwyczaj po kilku godzinach spędzonych w jakimś muzeum staje się tak znużony i senny, że marzę już tylko o tym, żeby wyjść na świeże powietrze. Nie wiem jak zaczarowali to miejsce jego twórcy, ale zwiedzanie wystawy w Muzeum Historii Żydów w ogóle nie męczy, cały czas trzyma w napięciu. Poza tym, że jest tu gdzie usiąść i odpocząć słuchając bardzo interesujących informacji nie nachalnie sączących się z głośników to zapewne ta zmienność wrażeń podtrzymuje zainteresowanie, co krok jest jakiś inny rodzaj prezentacji czy formy przekazu, samemu można uruchamiać i powtarzać informacje.

Naiwnie przeznaczyłem na zwiedzenie tylko trzy godziny, więc dotarłem ledwie do średniowiecza. Pozostałą część wystawy obejrzałem jedynie pobieżnie, ale ponieważ życie obydwu narodów bardzo się ze sobą splatało – w przedwojennej Polsce Żydzi stanowili 10 proc. mieszkańców, w Warszawie 30 proc. – te najnowsze czasy zilustrowane unikalnymi materiałami – zdjęciami, filmami, ogłoszeniami, gazetami – dają niecodzienne spojrzenie również na życie Polaków w II RP i w czasie okupacji.

Jeszcze ze dwa razy tu przyjdę (w czwartki wstęp wolny)…

Dla mnie był to pierwszy kontakt w życiu z religią żydowską. Religia ta reguluje nie tylko stosunki pobożnego Żyda z Panem Bogiem, ale również szczegółowo opisuje jak powinien żyć, jak ma się ubierać, jak odżywiać, kiedy pracować, a kiedy odpoczywać, jak traktować żonę itd. I to wszystko bardzo szczegółowo, przykładem zalecenie jak zakładać obuwie. A więc najpierw należy nałożyć prawy trzewik, ale go nie zawiązywać, potem nałożyć lewy but i zawiązać po czym wrócić do pierwszego buta i dopiero teraz zawiązać sznurowadło. Nota bene Koran – co w tłumaczeniu znaczy Instrukcja – też podaje taki szczegółowy przepis na życie dla wiernego muzułmanina, a na dodatek jeszcze opisuje całą strukturę i organizację państwa, sądownictwo, kodeks karny itd.

Jest ciekawe, że wśród ludzi żyjących w krajach zachodnich jest tak wiele osób, którzy straciwszy sens życia poszukuje go właśnie w religiach całościowo organizujących życie powszednie i społeczne. Społeczeństwa ogłuszone ideologią „Róbta co chceta” nie dają bowiem odpowiedzi na pytanie jak i po co żyć.

Przy okazji dowiedziałem się, że nasi „starsi bracia w wierze” kwestionują boskość Pana Jezusa, który miał sam określać się jako Syn Człowieczy, a Bogiem został podobno uznany dopiero kilkaset lat po swojej męczeńskiej śmierci. Nie będę sobie tym jednak łamał głowy. Dla mnie w katolicyzmie najważniejsze są: tradycja, sprawiedliwość, uczciwość i przywiązanie do prawdy.

Wśród sponsorów tej wspaniałej placówki, głównie różnych organizacji żydowskich z całego świata, znalazłem też nazwiska trzech polskich oligarchów : Staraka, Krauzego i Kulczyka. To ostatnie nazwisko na liście darczyńców może złagodzi moje zniecierpliwienie w kolejkach do punktów poboru opłat za przejazd zbudowaną przez państwo Autostradą Wielkopolską, opłat które trafiają do kasy prywatnego holdingu.

Brak komentarzy

Skomentuj