Jak czytać „GW”

Jak czytać „GW”

Omal nie straciłem wieloletniej przyjaciółki, kiedy przeczytała w FB moje oświadczenie, że Wyborcza jest „moją” gazetą. Dopiero musiałem wyjaśnić jej swoją technologię czytania tego dziennika. Przekonałem ją, że nie narażając się na zatrucie umysłu można, a nawet należy czytać Wyborczą która jest najlepiej poinformowana, najinteligentniej, najbardziej profesjonalnie redagowanym dziennikiem .Tylko trzeba przy jej lekturze zachować czujność. Pewne tematy, którym Gazeta poświęca mnóstwo miejsca na łamach, a które w realnym życiu mają marginalne znaczenie w ogóle pomijam. Całą resztę przepuszczam przez filtr. Wysysam informacje, odrzucam komentarze. Dotyczy to zwłaszcza artykułów dotykających kwestie, przy których autocenzura  z powodu poprawności politycznej jest wyjątkowo silna.  Jeśli czytam np. artykuł, aż kipiący Schadenfreude, że na oczach prezydenta Putina w ostatniej chwili odwołano z powodu wykrycia jakiejś usterki start rakiety z nowego kosmodromu Wostoczny, co ponoć zirytowało Putina to komentuje to sobie tak. Ileż odwagi cywilnej musiał mieć szef tego projektu, że zdecydował się przełożyć start (odbył się następnego dnia). I co by się stało gdyby ten guzik obsługiwał, ktoś taki jak niektórzy nasi piloci dla których życzenie przełożonych miało większą wagę niż prawo ciążenia i było silniejsze od instynktu samozachowawczego.

Brak komentarzy

Skomentuj