Czy Macierewicz byłby skuteczniejszy od propisowskiego Sądu Najwyższego

Czy Macierewicz byłby skuteczniejszy od propisowskiego Sądu Najwyższego

Nie sądzę, żeby wprowadzenie oświadczeń majątkowych dla sędziów, czy komisji dyscyplinarnej było zagrożeniem dla demokracji w Polsce. Ono jednak istnieje, jest realne, tylko przychodzi z zupełnie innej strony. Wyobraźmy sobie, że Duet Kaczyński&Macierewicz faktycznie przegrywa wybory parlamentarne. Sąd Najwyższy coś tam, coś tam, największe autorytety prawne niecoś tam, niecoś tam. Dyskusja przenosi się na ulicę. I wtedy wkracza na scenę żyjący bliżniak Kaczyńskiego ze swoim wojskiem. W cieniu pozornych działan opozycji w parlamencie, Macierewicz konsekwentnie buduje swoją strukturę wojskową, która jest wyłączona ze wszystkich elementów dowódctwa wojskowego i podlega wyłącznie jemu, Ministrowi Obrony. Czy ewentualne zamieszki uliczne, które można zresztą sprowokować, nie osłabiłyby naszych zdolności obronnych? No, rzeczywiście osłabiłyby. Czy byłby to powód, albo pretekst do wyprowadzenia wojsk Macierewicza i „zaprowadzenia porządku”? Teoretycznie taki scenariusz jest bardzo możliwy. I to byłby rzeczywisty zamach stanu, a nie taki czy inny skład Sądu Najwyższego, gdzie w każdym przypadku znaleźli by się z pewnością także ludzie uczciwi.
Historycy spierali się czy Hitler doszedł do władzy w wyniku zamachu stanu, Machtergreifung czy też przejął ją w sposób demokratyczny czyli Machtuebernahme. Forma była demokratyczna, ale jednak decydującym czynnikiem takiego, a nie innego składu Reichstagu i w konsekwencji powierzenia szefowi NSDAP stanowiska kanclerza była obecność na ulicach bojówek SA, które przemocą wyeliminowały przeciwników politycznych. Broń Boże, nie porównuję PiS z NSDAP, chodzi mi tylko o pokazanie jakie są możliwości działania, kiedy polityk ma do dyspozycji podległą mu strukturę wojskową….

Podobne artykuły