Cham jedzie za tobą

Cham jedzie za tobą

Jedziesz prawym pasem jezdni. Widzisz jak samochody jadące tym samym pasem przed tobą przebijają się na pas środkowy. Aha, na twoim prawym pasie stoi ciężarówka na światłach awaryjnych. Też musisz wjechać na środkowy pas. Patrzysz w lusterko jedzie nim jakiś samochód, ale w sporej odległości. Włączasz więc lewy kierunkowskaz i zaczynasz manewr. Jeszcze ostatnie spojrzenie w lusterko. Ups! Auto, które było daleko za tobą gwałtownie przyśpieszyło i znalazło się tuż za tobą. Błyskawicznie wracasz na swój pas i ostro hamujesz przed blokującą go ciężarówką. Miałeś pecha za tobą jechał cham. Doskonale widział sytuację, spodziewał się, że będziesz musiał wjechać na „jego” pas i specjalnie przyśpieszył, żeby do tego nie dopuścić. Cham musi być zawsze pierwszy, tak jest zawsze, to takie samo prawo natury jak to, że jabłko spada zawsze z drzewa na ziemię, a nie do góry. Kierowca auta przed które mogłeś bezpiecznie dla was obu wjechać mija cie z rykiem klaksonu, z zadowoloną miną i coś tam wykrzykuje. Zapewne „Jak jedziesz baranie!”

Spotkanie z chamem nie zawsze kończy się tak łagodnie. Czasem dochodzi do stłuczki czasem do wypadku. Policja na ogół definiuje przyczynę takiego zdarzenia jako wymuszenie pierwszeństwa. Rozsądniejszy funkcjonariusz wlepia mandat obu kierowcom. No cóż, nie da się udowodnić, że prawdziwą przyczyną było chamstwo tylko jednego z nich.

Wszystkie autorytety od bezpieczeństwa drogowego podają nadmierną szybkość jako najczęstszą przyczynę wypadków. Czegoż innego można by się spodziewać po autorytetach jak nie objawiania prawd powszechnie znanych i bezpiecznych to znaczy ogólnie akceptowanych. Żaden autorytet nie narazi go na szwank wychylając się z jakąś nową myślą czy innym spojrzeniem. Najbardziej mnie irytuje pewien znany dziennikarz motoryzacyjny,uznany autorytet, który często grzmi na falach eteru przeciwko piratom przekraczającym dozwoloną szybkość, a sam nie potrafił nauczyć nawet swego syna jeżdżenia samochodem z bezpieczną szybkością.

Wróg publiczny numer 1 bezpieczeństwa ruchu drogowego jest zatem zbyt duża szybkość. Coś w tym jest oczywiście. Pół sekundy, sekunda czy może nawet dwie przed kolizją to rzeczywiście za duża szybkość jednego czy wielu aut wobec sytuacji w jakiej znajdowali się uczestnicy w tym momencie. Ale gdyby przeanalizować nagraną na taśmę sytuację pięć czy piętnaście sekund wcześniej przed wypadkiem widać by było, że praprzyczyną zdarzenia był chamski styl jazdy jednego czy kilku kierowców.

Chamstwo objawia się zresztą często jazdą z szybkością narażającą innych na niebezpieczeństwo czy brak komfortu. Jeżdżąc codziennie do pracy szosą wśród pól, która na pewnym odcinku przechodziła przez obszar zabudowany z domami tuż przy drodze zauważyłem, że mało kto tu zwalnia. A przecież poza tym, że ktoś mógł wyjść czy wyjechać na drogę to szybka jazda, a więc głośna jazda tuż pod oknami domów była zapewne utrapieniem dla ich mieszkańców. Austriacy dla zmniejszenia hałasu na niektórych odcinkach nawet autostrad wprowadzają ograniczenia szybkości w godzinach 6 – 22 i piszą „Schnell ist laut” („szybko to głośno”). Pewnym „usprawiedliwieniem” dla jadących szosą przez tę wieś może być to, że stanowi ona objazd najbardziej zapchanego odcinka szosy E7 w Raszynie. Więc rano wszyscy się śpieszą do pracy. A kiedy jest trudniej, kiedyś jakiegoś dobra brakuje dla wszystkich – w tym przypadku tym dobrem jest czas – wtedy zachowania chamskie wypierają zachowania kulturalne. To jak z gorszym pieniądzem, który wypiera lepszą walutę (Kopernik). Przypominam sobie jak w latach 50., kiedy brakowało absolutnie wszystkiego odwiedził PRL pewien przedwojenny oficer, który po wojnie został w Anglii. Kiedy wracał do siebie spytano go jak mu się w Polsce podobało. Owszem podobało się, zwłaszcza odbudowa Warszawy, tylko dwie rzeczy go strasznie irytowały. -Jakie? -No, to że wyście strasznie zchamiali. -A druga? – To, że wy już tego nie zauważacie…

Brak komentarzy

Skomentuj